piątek, 26 sierpnia 2016

tak mogło być...

nie czuję się dziś taka sama jak zawsze. dopada mnie przyszłość i znika. potrafię śnić i śnię często. pamiętam tak wiele. choć sny mam nie najlepsze. na dziś pytań jest tak wiele. słabnę w tym wszystkim wciąż.

zatonąć, zapaść się można na wiele sposobów. czynię to każdego dnia. by obudzić się z kartą nowego dnia i znów nic z tym nie zrobić.

cierpię i nie cierpię.

sama i siebie.

środa, 13 lipca 2016

Melt

   "Help me breath, you're breaking off my speech While you smile at me, you got the whitest teeth You won't leave me alone, everytime I rest here in my head Breaking bones, breaking bones"

gówno.
jedno wielkie gówno.



wiele się zmieniło (nie). nie wiem sama iż mętlik w głowie jest. nie chce składni języka polskiego. bo wszystko to jedno wielkie gówno.


nie było mnie, bo nie. ale wciąż jestem. życie męczy. jest trudniej, jest łatwiej. uczucia obecne utrudniają wszystko.

czy wrócę nie wiem. dziś jestem.


wiem, jestem inna. lecz się nie zmieniłam.
znieczulica
sny


bo słów brak. oschła lub nie.?

czy tyle musiało się kur*wa zmienić.?
pierdolon....e

nie dbam, grubość. makijaż. brzydka. miłość.? tęsknota. odwaga i głównie jej brak.
czy ktoś tu jeszcze jest? czy zapomniano.
złamać się jest ciężko. bo gówno.

niedziela, 8 września 2013

You Give Me Something

już minęły mi kolejne urodziny. tak bardzo nie lubię tego dnia zawsze zdarza mi się w tedy płakać. nawet nie chodzi o to że się starzeję. nie. po prostu. przykro mi jest.. i ich nie lubię. nie lubię jak ktoś składa mi życzenia. krępujące jest to. eeh. 

w Anglii jakoś się żyje. żyje się inaczej. nie chciałabym tu zostać na stałe. zbyt brakuje mi wszystkich. tęsknię okropnie. co jest trudne do zniesienia. bo w Polsce zawsze są bliscy. zawsze można gdzieś wyjść. zawsze można się z kimś spotkać. ale cieszy mnie to, że za niedługo wracam. już tylko 2 tygodnie i kilka dni. zawsze to inaczej jak się wie, że się wraca a czekają na Ciebie. nie mogę narzekać, że jest mi tu źle. bo nie jest. jest naprawdę dobrze. śpię ile tylko mi się chce, pracuje, mam co jeść, mam w co się ubrać ale... -i to właśnie "ale" przeważa wszystko.- ale nie mam tu obok najbliższych prócz Basi, Gracjana i dziewczynek...

chciałabym się zobaczyć z paroma osobami. pogadać. tutaj nawet na fb czy na skypie ciężko mi dołapać pewne osoby.. eeeh. będę strasznie tęsknić za tym jak było kiedyś. teraz jest jakoś inaczej mimo, że starałam się wrócić do tego jak było dawniej. może coś się zmieni.. zobaczymy... choć nie ukrywam że bardzo za tym tęsknię..

eeeh. jeszcze nie mam załatwionego mieszkania w krk.. jak przyjadę muszę szukać również pracy. muszę iść do lekarzy... jak sobie pomyślę ile mnie czeka jak przyjadę i pomyślę o samym locie to aż mnie przenika. nie wiem jak będzie. mogę mieć nadzieję, że będzie dobrze, że wszystko ułoży się jak trzeba. kuurczę. trochę wyczerpuje mnie to wszystko. tutaj ta praca mimo, że nie jest jakoś bardzo fizycznie ciężka to i tak wyczerpuje, bo może nie jest to to co chciałabym w przyszłości robić...

Zmieniło się. Wszystko się zmieniło. Czas leci a ja z nim podążam. Wir wszystkiego wciąga. Kto wie czy nie do otchłani..

środa, 4 września 2013

Tęsknota za Polską

już nie długo... i wreszcie do Polski... tak bardzo mi się już tęskni. już bym chciała być w domu chociaż jak przyjadę to tak dużo będzie załatwień. Kraków i studium mnie czeka.. mam wielką nadzieję, że za rok już dostanę się na studia. trzeba mi złapać pracę w Krakowie. mieszkania jeszcze nie mam. jak na razie to nie wiem co i jak... jakoś to będzie, bo będę już w Polsce. tak bardzo mi się tęskni, bo to jak dla mnie dosyć sporo czasu tutaj jestem. też dużo nowych dla mnie rzeczy, bo i praca i pierwsze konto w banku i życie niby krótko bo tylko 2 tygodnie, ale w pełni samodzielnie. nie jest lekko ale lepsze to niż siedzenie w domu i nic nie robienie. praca aż tak nie męczy choć trochę jestem wykończona jak przez miesiąc dorabiałam w 2 pracy... jest to całkiem inne przeżycie, nie mówię czy miłe czy nie. bo nie jest mi tu źle ale tęsknota przewyższa wszystko. jestem przywiązana do ludzi których znam. z którymi mogę się zobaczyć, mogę porozmawiać.. w Krakowie też będzie zupełnie inaczej... ale i tak już będzie łatwiej. mam taką nadzieję. byle by pracę załapać no i czeka mnie bardzo dużo nauki. nie chciałabym się obijać, bo chcę się dostać na studia. zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. na dzień dzisiejszy mówię śmiało, że przyjechałam tutaj dla pieniędzy ale zbyt dużo trzyma mnie w Polsce i nie chciałabym tu być na stałe. dom nawet jeśli ciasny to i tak jest on własny.. oklepane przysłowie. ale oddaje rzeczywistość w moim przypadku i jest to prawdą...

mama miała zabieg, czuje się dobrze... już chodzi do pracy. niestety nie było mnie na jej urodzinach. powiedziała mi, że już bardzo za mną tęskni.. trochę mi przykro, że musi tęsknić ale zarazem cieszę się, że jej na mnie bardzo zależy..

tak dawno tutaj nie pisałam. cholernie dużo zmian. i może dlatego. będąc tutaj nie pisałam bo w sumie kiepski dostęp miałam do neta.. już jest ok. z czego bardzo się cieszę. nie będzie dziś zbyt dużo tej notki.. za godzinę dziewczynki wstają to je uczeszę i dopiero pójdę spać.. bardzo lubię tutaj pracować na nocki... wygodnie mi tak...

trzeba się tu pojawić znów... zaniedbałam sobie to bardzo...

piątek, 21 czerwca 2013

Too close

"And it feels like I am just too close to love you
There’s nothing I can really say
I can’t lie no more, I can’t hide no more
Got to be true to myself
And it feels like I am just too close to love you
So I’ll be on my way"

już dawno po maturach, jeszcze tydzień i będą wyniki. minęło szybko. co ma być to będzie. czy się dostanę? nie wiem. wczorajsze wyniki z rysunku są jakie są. zobaczymy czy będą wystarczające. eeem. trochę ciężko.. no ale jakoś przecież będzie. jak nie to rok przerwy. też mi chyba to dobrze zrobi (ale w sumie wolę się dostać) niektórym to poszło bardzo ładnie. nie ma co się oszukiwać. za mało pracy. za mało jak dla mnie. mam nadzieję tylko że to wystarczy. nie ma co gdybać. trzeba być jak najbardziej pozytywnej myśli..

poopalałabym się trochę. pooglądałabym więcej anime. więcej muzyki. więcej czegoś od życia. a nie tylko siedzieć i nic nie robić. 

mimo wszystko zaszły u mnie bardzo duże zmiany z których się cieszę. aczkolwiek jeszcze trochę się ich obawiam. zbyt krótko żeby wszystko oceniać. bez oceniania, bez gdybania, bez większych ceregieli czuję się szczęśliwa. o to chyba w tym wszystkim chodzi. bo to nie tak, że o tym nie myślę. tylko po prostu boję się planować, tak żebym się nie zawiodła. jest jak jest i mi się to podoba. fajnie, że wreszcie jest coś inaczej, czerpię coś z życia. chyba energię no i szczęście. nie jakiś tam głupi fart tylko uczucie. czekam i się zastanawiam jak to wszystko się rozwinie. chciałabym żeby naprawdę było dobrze. 

dziewczyny wyciągają mnie dziś do słowika.dawno ich nie widziałam. zobaczymy.

włosy znów zafarbowane. inaczej. nie tak jak bym tego chciała. ale chyba przecież nie jest źle.? RED

coś niewątpliwie jest inaczej.

środa, 8 maja 2013

Troublemaker

no to już po pierwszej maturze. bez większego stresu. już za sobą co mnie jeszcze nie do końca cieszy, bo jeszcze sporo przed. ale chyba i tak to w miarę szybko minie..

cyberetykarz.

Chodź, przytul, przebacz. dzisiejszy kapsel. drożdżówka i snikers. oraz nr 5. po środku. bez butów. a co jutro.?

trochę powtórzyłam lecz nie za dużo zważywszy na dziesięciokrotne tłumaczenie jednego zadania Ance..

chcę już oglądać, oglądać, oglądać.

Basia jutro prawdopodobnie kupi bilety...

krótko.

wtorek, 7 maja 2013

By Your Side

em no to już dziś mamy maturę. co więcej w tym temacie.? nie wiem, bo tak dużo inni już powiedzieli to za mnie.. co mnie bardzo denerwuje. to nie taki typowy stres związany z maturą, bo nadzwyczaj jestem spokojna. przeraża mnie to..

dopiero coś koło 20 leciałam po rajstopy i długopisy na jutro. nigdzie mi się nie spieszy..

bardzo podobała mi się środa.. śmiesznie było. aczkolwiek w czwartek ciężki kac. chciałabym więcej takich dni..

najprawdopodobniej 17 lipca lecę. jakaś praca się znajdzie dla mnie mam nadzieję. na jak długo.? nie mam pojęcia. się zobaczy.. wcześniej 2 noce zupełnie sama poza domem. przeraża mnie to.. jak i Kraków będzie miastem w którym będzie można normalnie przenocować (mam nadzieję) to Wrocławia bardzo się boję. w sumie na razie nie ma co gdybać. zobaczymy jak będzie..

bez entuzjazmu..
coś ze mnie jakiś czas temu uciekło.

oczy pełne łez. pełne także obrazów, które minęły, lecz zostały zapamiętane.