sobota, 29 grudnia 2012

White Night

chciałabym coś tu napisać, ale nawet nie ma co..

nie czułam tych świąt. nie czuję, że będzie sylwester. dziwne to wszystko.. leżę całymi dniami... dziewczyny się kłócą dość często... czasem już mam dość... chciałabym sobie zapalić... najebać się i mieć wszystko w dupie... nie czuję też tego, że mam pisać maturę. tęsknie za wszystkimi, za którymi powinnam tęsknić.. często tu się po prostu nudzi... w dodatku uczulenie mi wyszło.. cały czas się drapię.. rękę zdrapałam już do krwi... obleśne..

eeem. może już koniec pisania. bo pierdolę  już w sumie godzina jest jaka jest.. no cóż...

dziś Meluś ze mną śpi. znów na siedząco, że Ona tak potrafi..

nie ma czasu na porządne zakupy. mam nadzieję, że zdążę.. ememem..

dÓpa.

Mówisz mi, że kochasz...

wtorek, 25 grudnia 2012

it's you

O chyba dam radę .no nie możliwe. Odkryłam jak się to robi. Ekranem. Ostatni dzień przed wyjazdem podobał mi się. Chciałabym napisać tu coś sensownego ale coś nie potrafię. Dalej jestem persona ie sumie to nie jestem głodna ale coś bym jeszcze zjadła... Dziwna jestem.mikołaj był trochę szalony... Jejciu nie mam siły na to wszystko a pasowało by się ogarnac bo przecie matura w tym roku a ja dalej jestem taka głupia jak byłam. Za rysunek też się muszę wziąć. Chciałabym narysować wszystkie ale wątpię żeby mi się to udało.zawsze możnasprobować. W porównaniu z tym co muszę robić w domuto tu nie robię nic...jakoś głupio mi z tym...łyso. Tak... Kocham. Niewyobrażalnie..

środa, 19 grudnia 2012

One Day

dziwny dziś dzień. nie w negatywnym znaczeniu. w pozytywnym właśnie. zaskakujący.
nie napisałam nic na sprawdzianie z pp, choć pewnie trochę bym mogła, ale głowa mi pękała. z historii jak mi siądzie to będę w szoku. bo zupełnie to zlałam. na wf polonez. po szkole do rynku, do empiku. przyszłam do domu i się położyłam. znów był taki dzień co nie byłam w stanie podnieść nawet głowy. spałam wśród takiego hałasu. jakoś mało mi to przeszkadzało jak panowie ucinali, piłowali i Bóg wie co jeszcze robili przy meblach do kuchni. jak już byłam w miarę do ogarnięcia, poszłam wydrukować odprawy. kupiłam sobie całkiem fajny blok A3. teraz trzeba zacząć rysować. niestety nie mam niektórych ołówków co by mi się przydały. no nic. może jakoś sobie poradzę. poszłam się zobaczyć z Olą, później z Edytą no i również z Sz.. przyszłam do domu i się pakuję. tyle czasu już to trwa, ale jakoś mi to zwisa i powiewa. trochę mi zimno....

wczoraj też było śmiesznie à la 'mamo ale ja w samych skarpetkach'. 

nie pozałatwiałam sobie wszystkiego co miałam załatwić.. chyba za dużo palę. znaczy ogólnie chyba to nie jest dużo, ale sam fakt.. ciekawe jak to będzie w Anglii. to co pijemy.? żuuuuul ze mnie. no ale już nic na to nie poradzę.. 

wigilia, sylwester, dni powszednie. wszystko co mnie mija tutaj.. jeeejciu. to jest takie głupie.. mam nadzieję, że tam coś się będzie działo.. że zobaczę Londyn, że nie będę żałować tego wyjazdu... może na pracę się załapię.. kto wie.. teraz mam 50 £. może starczy... Basi mam zakupić cały wagon zielonych LM. heeeh. tak to bywa.. 

pasuje się ogarnąć. pasuje coś zrobić. pasuje się wziąć za siebie. pasuje skończyć się pakować... ale jak.? kuuuuurczę. 

'All be there for you...'

poniedziałek, 17 grudnia 2012

I'll eat you up

po Magórach. bardzo mi się podobało. chciałabym tak częściej. można pić, śmiać się, grać, po prostu robić co się chce. trochę wczoraj ciężko było tam wyjść. jeszcze po drodze zgubiłam okulary. w nagrodę dostałam białego Michałka. schodzi się już lepiej. dużo śniegu. aniołek. śmieszne zdjęcia. wszystko było mega...
koty. ♥

w sumie to dawno jako tako mnie tu nie było... już w sumie po jutrze do Anglii, zważając na to, że jest po pierwszej. ni jestem jeszcze nic spakowana. nie wiem co mam wziąć. biorę blok A3. mam nadzieję, że uda mi się tam porysować. trzeba jakoś coś wreszcie zacząć robić. choć nie ukrywam, że bardzo mi się nie chce. zostawiam tu wszystkich. a szykowałby się taki zajebisty sylwester. eeeem. ciekawe jak to tam będzie. jak będzie wyglądała Wigilia, jak sylwester... ciekawe czy będę mieć robotę.. pasowało by trochę zarobić.. trochę boję się tam lecieć...

w tygodniu byłam do szczepienia. mam nadzieję, że już nigdy w życiu nie będę musiała się na nic szczepić. skończyło się to wreszcie. już nie będzie bolącej i spuchniętej łapy. na szczęście... 

intrygujący jest Hieronim Bosch. jak dla mnie człowiek genialny. to co stworzył to coś wielce niesamowitego..

mama była trochę zła. em. mówiła, że już myślała, że ktoś mnie porwał, zabił albo coś się ze mną stało. no. tak, że tego. trochę się martwi.. że tam po prostu zasięgu nie było.. ale już nic. już jest ok...

pachnę Magórami...


Książe na białym rumaku...


poniedziałek, 10 grudnia 2012

Hero of war.

Czekam na Ciebie...
Przykro mi.
Kocham Cię.
Dzień dobry, dobry wieczór.
It's a quater after one, I'm all alone and i need you now.


Wers dejszyn

jestem najebana. i chuj.
ale nie przejmuj się. ona jest hetero.
nie no kurwa

'Nawet fakt, że przeleciałabym Ole na trzeźwo nie zmienia faktu, że jestem pijana.'
Yo wassup baby! Yo man baby !

"Co ty tak sobie nogą maszasz.?"

"uhu hu.! uhu hu.! aaaha.! ooou.!. aaaaa.!"- Zawał

"Leży sobie Aneta na środku podwórka a w tej Anecie jest maleńka dziurka a w tej dziurce co.? świnka!" Amelka

sobota, 8 grudnia 2012

zaległe z 25.11.2012



Tak więc właśnie. Na nowym mieszkaniu. Jakoś tak mnie dręczy to, że nic a nic nie piszę. Niby piszę w Wordzie, ale wreszcie się wzięłam. Dziś jest 25 listopada. Już się przeprowadziliśmy. Mieszkanie jest duże. Nawet można powiedzieć, że w porównaniu do poprzedniego to jest ogromne. Niestety i kuchnia i łazienka są trochę małe. Już to mieszkanie jest nasze. Wszelkie remonty będą w przyszłości. Na razie dużo jeszcze rzeczy jest w pudłach. Ale o wiele lepsze jest to, że już mam swój pokój. Mimo wszystko, że wiem, że to nasze mieszkanie to czuję się jak bym nie była u siebie.. A w piątek jeszcze piliśmy sobie na starym mieszkaniu. Śmiesznie było. Lubię gości.

Mam uczyć się biologii jutro jest sprawdzian. Muszę się za to wziąć. Trochę tego jest. Mam nadzieję, że jakoś ogarnę.

środa, 31 października 2012

W piwnicy u dziadka.

od jutra brak internetu. najprawdopodobniej.  nie wiem jak przetrwam jutrzejszy dzień. już mi się zbiera na płacz. i dziś również plątają mi się literki.. chciałabym cofnąć czas. naprawdę bym chciała. inaczej spędziłabym ten ostatni mój czas do wykorzystania z dziadziem. strasznie tego żałuję, że zwlekałam, że nie poszłam do dziadzia. nie przypuszczałam, że to będą ostatnie chwile. chciałabym, żeby dziadzio jeszcze podokuczał. kiedyś, jak byłyśmy młodsze to kupował nam gumy kulki. te święta będą zupełnie inne. kiedyś były na zasadach dziadzia. nie pamiętam tych świąt byśmy nie spędzili ich wspólnie. a teraz już nie będzie pośród nas. nie usiądzie. nie powspomina.. tak bardzo tęsknie za Tobą dziadziu. dziś lecą łzy. nikt ich nie widzi. cały czas myślę o Tobie. mimo wszystko tyle ciepła mi dałeś. bardzo Ci dziękuję za to. tak cicho odszedłeś. za cicho. wszystko stało się tak szybko... nie miało być łez a one wciąż kapią. mokre policzka. dziadziu. Ty nawet nie zobaczyłeś jak wygląda nasze nowe mieszkanie. świąt już nie spędzimy razem. jak tam Ci jest..?
w gardle i sercu nadal mi ściska..

przepraszam...

wtorek, 30 października 2012

This afternoon

"Don't wanna wristwatch or an alarm clock
To see what time it is
From the moment I wake up
I just love being with my friends
We barely get by but have the best times
And hope it never ends
We drink all day till we fall down
So we can do it all again"


przespałam pół dnia. i dalej jestem nie wyspana. literki mi się plątają, więc obawiam się, że nie jestem w stanie napisać dużo. dziś umierałam. nie lubię tego. całkiem smaczna jest wiśniówka. aczkolwiek była mocna. ooooh. teraz byle okazja by pić. i jakoś gra. pomijając fakt, że brakuje czasu. jutro skrócone lekcje. trzeba jakoś się ogarnąć. 

jem jak nie powiem kto.. aż wstyd. gdzie to żeby jeść o tej godzinie tosty.. pękam... 

dziś oszczędzam słowa i już kończę. 

zostawiamy wszystko tak jak jest. bo cóż więcej można.?

poniedziałek, 29 października 2012

Say You love me

kurczę zastanawiam się jak to wszystko z tym tutaj będzie. już wiem, że na pewno to czytasz. że czytałeś wszystko. nie wiem jak jest mi z tym, bo w głębi, gdy pisałam chciałam, żebyś czytał. ale jak sobie pomyślę teraz, że czytałeś te "głupoty" to już nic nie wiem.
nie wiem czy chcesz, żebym pisała nadal.

ogólnie to nie spytałam wszystkiego o co chciałam spytać. wyleciało mi z głowy. może jeszcze kiedyś.

nie mam już aparatu. jakoś tak dziwnie. na pewno inaczej.

dziękuję za najlepszą osiemnastkę. lepszej nie mogłam sobie wymarzyć.


w razie potrzeby zawsze jest opcja: komentarz. 



Jedno marzenie spełnione. Dziękuję...

środa, 24 października 2012

Angel

jestem kompletnym leniem. na niczym mi nie zależy. chciałabym się wyspać. w sobotę nasza osiemnastka. w poniedziałek do ortodonty. jak to będzie..?

nie ogarniam. i boję się soboty.. może wreszcie zaczęło by mi na czymś zależeć..? jestem zła na siebie. na nic innego nie potrafię się zmusić..

dzisiejsze rozmowy z Zawałem.. przyjemnie się z Nią rozmawia..

19 grudnia do 6 stycznia. razem z Amelką witamy cię Anglio.. 

jest mi ciężko. za ciężko. zero czasu dla siebie. nie umiem na jutro na matmę mam nadzieję, ze ogarnę na polskich..

nic więcej nie mam do powiedzenia. jem jak jakaś świnia.

Pokaż, że kochasz, albo już nigdy nie rób mi nadziei...

czwartek, 18 października 2012

Whisky

notka prawie żadna.
za dużo jem.. wgl. wszystkiego jest za dużo. a ja nie mogę się wyrobić..
brakuje mi słów.
organizowana po raz 2 nasza osiemnastka. jaka ona będzie.?

Teraz, może gdy już śpisz, chciałabym się teleportować do Ciebie i się przytulić, pocałować w usta i nad ranem teleportować się z powrotem do siebie...

środa, 17 października 2012

No tears

eeeem. masakra jakaś. nie lubię siebie. nie mogę znieść tego, że za nic nie mogę się wziąć. od listopada koniec z internetem. może w tedy się wezmę za coś. teraz jestem jeszcze chwilę i biorę się za rysunek. jeeejku jak ja tego nie lubię, że wchodzę tutaj na chwilę i spędzam pół dnia. a 2 pół spędzam na spaniu. brakuje mi czasu.. nie ogarniam..

eeeem. znowu będzie sobota. sobota masakra. i kolejna również. nie pamiętam spokojnej soboty.. takiej bym mogła sobie pospać. jest ciężko. nie wiem jak zdam maturę. zwłaszcza z angielskiego. to będzie chyba porażka życiowa.

nie czuję się na siłach, by cokolwiek, by cokolwiek zrobić. zrobić coś porządnie. bardzo nie lubię siebie.

dzisiejsza ankieta... wprowadziła w depresję. te głupie pytania czy jest się zadowolonym z siebie.

Tak... Nadal Cię kocham i jestem zazdrosna jak mało kto..

wtorek, 16 października 2012

Dni których nie znamy

eeeh. no to był 1 zgon Dyśki.. powiedziałabym wręcz, że z klasą. mi się osobiście podobało... może gdyby na 2 dzień tak brzuch nie bolał.. ja tam ostrzegałam, że będę zgonować.. śmiesznie było. tyle do wspominania. oj kiedyś z tego będziemy się śmiać. ja to wiem..

wzięło mnie na słuchanie staroci i oglądanie starych zdjęć. kurcze.. kiedyś było inaczej.. znalazłam zdjęcia dziadzia.. bardzo mi Go brakuje. ciągle wydaje mi się, że za niedługo pojadę Go odwiedzić w szpitalu, że jeszcze się z Nim pośmieję. kurczę, że to wszystko jest jakie jest.. mogło by się coś wreszcie ułożyć.. brakuje mi tej osoby do której bym mogła się przytulić i czuć się w jej objęciach zupełnie bezpieczna.. brakuje mi prawdziwego życia. bym mogla być i by to wystarczało...

nie umiem nic na angielski ani na polski.. może teraz zabiorę się za przeczytanie choć krótkiego streszczenia. jestem zła na siebie, że nic nie robię. pół dnia baaa. więcej niż pół dnia przespałam.. znów i znów te cholerne zatoki..

jest beznadziejnie, jestem beznadziejna, czy coś się zmieni..?


chciałabym sen. taki sen, który się spełni. a w tym śnie byś był Ty...

środa, 10 października 2012

Last night

Last night,
can’t remember.
What happened?
Where’d we go?
I woke up this morning.
Where’s my car?
Where’s my keys?
Where’s my clothes?
I feel my heads still spinning
but I’m doing alright
‘cuz I think I just had the best night of my life.
Last night, can’t remember.
What happened? Did it happen?
Last night



no i przyszły mi buty. są wysokie. trzeba będzie sie nauczyć w nich chodzić...

wszystko jakoś tak idzie. nie ma nic co by było jakimś przełomem. wszystko jest takie bla bla bla. nawet nie ma słów na to..

brakło słów i post kończę dużo później..
nic nie jest takie jak być powinno a ludziom przewraca się w głowach...

"Był sobie kiedyś Georg Thomas - pastor w małym mieście Nowej Anglii.
Pewnego niedzielno-wielkanocnego poranka przyniósł do kościoła
zardzewiałą, pogiętą, starą klatkę na ptaki i postawił ją na
kazalnicy.
Brwi wszystkich się podniosły ze zdziwienia a w odpowiedzi pastor
Thomas zaczął mówić:
" Szedłem wczoraj przez miasto i zobaczyłem małego chłopca idącego w
moim kierunku i wymachującego tą klatką na ptaki. Na dnie klatki
leżały trzy dzikie ptaszki, drżące z zimna i strachu.
Zatrzymałem się i zapytałem:
- Co tam masz, synu?
-Tylko kilka starych ptaków - odpowiedział chłopak.
- Co zamierzasz z nimi zrobić? - zapytałem.
- Wziąć je do domu i się pobawić nimi. - odpowiedział -
Podokuczam im trochę, później powyrywam pióra żeby je przestraszyć.
Będę się dobrze bawił.
- No ale prędzej czy później znudzą ci się te ptaki. Co wtedy zrobisz?
- No, mam koty. - powiedział mały chłopak - One lubią ptaki.
Zaniosę je im.
Pastor milczał przez chwilę.
- Ile chcesz za te ptaki, synu?
- Co?? Chyba pan nie chce tych ptaków. To tylko szare, stare polne ptaki.
Nawet nie śpiewają. Nawet nie są ładne!
- Ile? - ponownie zapytał pastor.
Chłopiec zmierzył pastora jak gdyby był szalony i odpowiedział: - 10 dolarów?
Pastor sięgnął do kieszeni i wyciągnął 10-cio dolarowy banknot.
Wręczył go chłopcu. W mgnieniu oka chłopak zniknął.
Pastor podniósł klatkę i delikatnie doniósł ją do końca alejki gdzie
było drzewo i trochę trawy.
Położywszy klatkę na ziemi, otworzył drzwiczki i delikatnie uderzając
o szczebelki zachęcał ptaki to wyjścia,
uwalniając je. To wyjaśniło dlaczego ta klatka znajdowała się na
kazalnicy. I wtedy pastor opowiedział tę historię.
Pewnego dnia Szatan i Jezus mięli rozmowę. Szatan właśnie wrócił z
Edenu i chwalił się: -
Tak, właśnie złapałem cały świat ludzi tam na dole. Zastawiłem na nich
pułapkę, zwabiłem ich. Wiedziałem, że nie będą mogli się oprzeć. Mam
ich wszystkich!
- Co zamierzasz z nimi zrobić? - zapytał Jezus.
- No, zamierzam się nimi pobawić! Nauczę ich jak się żenić, wychodzić
za mąż a potem rozwodzić,
jak nienawidzić i wykorzystywać siebie nawzajem, jak pić, palić i przeklinać.
Nauczę ich jak wynaleźć broń i bomby i zabijać siebie nawzajem.
Ale będzie zabawa! - odpowiedział Szatan

A co zrobisz kiedy skończysz? - zapytał Jezus.
- No, zabiję ich wszystkich - odpowiedział dumnie Szatan
- Ile za nich chcesz? - zapytał Jezus.
- Chyba nie chcesz tych ludzi. Oni nie są dobrzy. Po co,
Ty ich weźmiesz a oni Cię znienawidzą. Będą pluć na Ciebie,
przeklinać Cię aż w końcu Cię zabiją. Chyba nie chcesz tych ludzi! -
Ile? - zapytał ponownie Jezus.
Szatan spojrzał na Jezusa i zadrwił : -
Całą Twoją krew, łzy i Twoje życie.
Jezus odpowiedział: - WYKONANE!
I wtedy zapłacił cenę.

Pastor podniósł klatkę, otworzył drzwiczki i wyszedł zza kazalnicy."
 
za niedługo będzie przeprowadzka. już prawie wszystko jest załatwione. jakoś poszło. trzeba ogarnąć się i zrobić porządek ze sobą i swoim życiem...

trzeba się spić.. trzeba zapomnieć..

czwartek, 27 września 2012

Guardian

chyba znowu mam wahania nastroju. denerwuje mnie gadanie ludzi. denerwuje mnie własne ja. że jestem takim leniem. że nic nie robię. idę spać. i mam wszystko w dupie.

nic nie jest niesprawiedliwe i nawet nie powinno a wręcz nawet nie można pytać dlaczego...

dziś z zewnątrz był całkiem ładny dzień. taka pogoda najbardziej mi odpowiada.

głupia deklaracja. głupie jest wszystko... nikt nie chce w niczym pomóc i każdy ma w dupie. to nie jest normalne. "radź sobie sama"

wszystko zaczęło już przekraczać normy społeczne. poprzeczka się podnosi i to co jest niedorzeczne staje się normą. tak właśnie jest..

jestem nijaka.


szok.

Czy wiesz, że... Cię kocham...?

czwartek, 20 września 2012

miało być: FAN

Wszystkiego najlepszego Dziadziu.
Dziś kończyłbyś 69 lat między nami. bardzo Cię kocham i tęsknię. mam nadzieję, że już Cię nic nie boli i radujesz się już w niebie. smutno jest tutaj bez Ciebie. Babci nie ma kto zrobić rano kawy. Bagrusia musi zostawać sama, a my chodzimy na Twój grób. mam nadzieję, że jak odchodziłeś stąd to Cię nic nie bolało i nie cierpiałeś. jutro będziemy modlić się o zdrowie Twojej duszy. chciałabym, abyś wstawiał się za nami u Boga i podtrzymywał babcię za ramię. bardzo ciężko Jej bez Ciebie. przymnóż babci wiary. mogę obiecać, że nigdy babcia nie będzie sama bo ma nas. nie wiem co chciałabym Ci jeszcze napisać, wszystkie myśli gdzieś uciekają razem ze łzami. mam nadzieję, że wszystkie docierają do Ciebie Dziadziu. dzieci nie zdają sobie sprawy z tego, że już nie usiądziesz w fotelu, a one nie będą mogły się już do Ciebie przytulić. ja też do końca nie zdaję sobie z tego sprawy, że już nie będę mogła zamienić z Tobą zdania.. została pustka i cisza w domu. Dziękuję za każdą chwilę jaka mi była dana z Tobą spędzić. Dziękuję za opiekę nade mną, za rozmowę i jako dziecko dziękuje za wszystkie słodycze, które dostałam i mogłam ze smakiem zjeść. wiem Dziadziu, że zawsze będziesz obok mnie, choć fizycznie będzie bardzo  mi Ciebie brak. razem mieliśmy się bawić na moim weselu i miałeś zobaczyć swoje prawnuki. mam nadzieję, że kiedyś będziemy razem radować się w niebie.
Kocham Cię bardzo mój kochany Dziadziu.! tęsknię...

niedziela, 16 września 2012

1.

jeszcze tylko jeden dzień. i to w sumie nie dzień tylko parę godzin...

nie jest dobrze. wcale nie jest dobrze. Dziadek podpięty pod aparaturę... ciągle dostawał leki. niewydolność nerek. złe krążenie, omdlenie, respirator, dializa. nie wiem jak zniosę jutrzejszy dzień. jeśli przetrwam jutro będzie dobrze. bezsilność, strach, lęk, ból, łzy, słowa, krótkie słowa, dźwięk aparatury, bezradność, obawa, przewidywanie... nadzieja.

wszystko jest zbyt trudne żeby to pojąć. zbyt ciężkie...

kurwa.... jebie się wszystko z góry na dół...

Zrozumieć całkiem obcy język...

sobota, 15 września 2012

3. 2.

kuuurczę. nooo to już tak bliziutko. bliżej niż dalej. ;* jeeeejku. a za tydzień świętujemy. to nasz dzień i będzie ociekał zajebistością.

w tym tygodniu dużo jeszcze przede mną. trzeba ogarnąć parę rzeczy. ale dość przyjemnych..

jak to nie ma baleysa jak jest.! i właśnie go skosztowałam. tylko na czubek języka. bo brałam leki..

dziadek coś nie czuje się najlepiej, od paru dni Go czyści.. eeeh. jutro pewnie się podejdzie do dziadka.. kurczę.. pierdolone to wszystko..

rodzice sie dobrze dzisiaj bawią gdzie my za tydzień będziemy bawić się jeszcze lepiej. i w sumie już będziemy tuż przed biciem pasem..

Zatańczysz ze mną.?
i podała mu swą dłoń, by oderwać się od życia i przenieść w wir fantazji...

czwartek, 13 września 2012

4.

jeeeejku. jestem jakoś wewnętrznie jestem zdenerwowana. nie wiem czym.. dziś się rozpłakałam. nie lubię tego. bardzo tego nie lubię. to upokarzające, że łzy napływają tak szybko..

chciałabym sobie pogadać z Piotrkiem. tak jak kiedyś..

już tylko zostało 4 dni. ;)) cieszę, się...

jak to będzie za 5 lat a jak za więcej.?

teraz już coraz bliżej dzień którego oczekujemy. 9 dni. jeszcze mamy 9 dni. i bawimy się. wybawimy się jak nigdy. będzie zajebiście. i czeka nas też zajebista wycieczka..

świńska krew..

Kiedyś Ci zaufałam... tak po prostu ufam do dziś...

środa, 12 września 2012

7. 6. 5.

zaczynam o 1.01..

dopiero skończyłam czytać streszczenie i opracowania i opisy bohaterów. ememem. ostatnia bezsenna noc po prostu mnie wykończyła. jakoś nie mogę sobie tego odespać...

dziś byłyśmy oglądnąć mieszkanie. jest naprawdę świetne. i chciałabym tam mieszkać. dużo przestrzeni. naprawdę sporo. ogólnie bardzo pozytywnie.

już prawie wszyscy zaproszeni. jutro prawdopodobnie pojadę z ciocią wysprzątać i ogarnąć wszystko. zobaczymy jak wyjdzie. recesywny nie myślał, że będzie zaproszony, a Zając w wyniku tego wygrał piwo. niech się darzy. a może akurat poprawi się sytuacja. kto wie.?

już wielkie odliczanie. dziś aż skaczę przez 3 dni. i już zostaje tylko 5. bardzo Cię kocham.! ;*

dziś tak mało, bo niestety spać się chce. aczkolwiek jest to dziwne.

Małe, ale potrafiące kochać...

niedziela, 9 września 2012

8

"ugryź żabkę. jap.! jap.! w pyszną kapkę. jap.! jap.!"

Marzy mi się piątek.
 -no pisz
-czemu?
-bo Cię kocham
-ściema roku.

Bad romance ♥

"jak już dostaniemy świadectwo, to w czerwcu będę przychodził do szkoły po bułki."

"jutro jest matma? czy nie ma matmy? jest. o Jezus Maria"

posmakuję tortu bezowego. zobaczymy czy dobry. ;*

dopisuję już w domu.. był przepyszny. ;)
dość ciekawa rozmowa na gg. nie ma to jak ciupanie sobie..

jeszcze 8 dni. a właściwie już za 45 min już tylko tydzień. ;*

 "Nie będę tłumaczył się jak winny ktoś, co złego w tym, że kocham cię?"


sobota, 8 września 2012

9.

tak, że ten no. jeszcze 9. kocham Cię. i czekam, aż dołączysz do mnie i pójdziemy sobie na piwko. pod parasolki czy coś. uwierz mi czekam na to. i kiedy razem się upijemy. w sumie to nawet już rozmyślałam o Sylwestrze... fajnie mi się z Tobą pisze sms. fajnie tak móc odpisać Ci na sms.. naprawdę cieszy mnie to może też na 30 dni będzie gg na telefonie. zobaczymy, bo coś hasło nie wchodzi..

za tydzień u Gluty. fajnie by było, jak by udało się zorganizować. omomom.

po jednym piwku.. skończyłam z abstynencją od 10 kwietnia 2010 roku. wytrzymałam bez jakiś większych problemów.

plany na naszą 18 już są. teraz tylko trzeba będzie je realizować. ale alkohol trzeba mi będzie trochę ograniczać, bo coś czuję, że szybko mnie weźmie. się zobaczy...

lubię wczorajszy dzień. podobał mi się.

nie ma po co jeździć do galerii. nie ma tam nic konkretnego. nic co by się chciało mieć. trzeba pochodzić po sklepach i kupić jakąś tunikę, sukienkę lub ostatecznie bluzeczkę. zobaczymy...

dziś niezbyt przyjemny sen..

z dziadkiem w miarę dobrze. dziś przywieźliśmy Go do domu.. co prawda wypis ma dopiero na jutro.. ale udało się jakoś to ominąć. boję się o dziadka. o babcie też... jak to będzie.?

Kocham właśnie Ciebie.! i nie zapowiada się bym kochała kogoś innego.

piątek, 7 września 2012

180

-Janczyku ! W dniu Twych urodziny życzyMY Ci wszystkiego najlepszego.
-Dużo sexu oczywiście, nie można całe życie jechać na własnej ręce ;)
-Co pisałem ja sam tutaj , a co Patorkę to się napewno domyślasz :>
-Ty Pizdrulkę jesteś po prost
u mało kreatywny, no ale co zrobisz. ;p
-Dobra, dobra, odezwała się kreatywna, weź cwaniaro napisz coś sensownego , nie masz fb to nie istniejesz ♥
- Na pewno bardziej kreatywna niż Ty, poza tym to że masz fb nie znaczy że jesteś fajny! I może by tak zlożyć życzenia a nie jakieś durne konwersacje. A więc;
P; zdrowia,
D; spełnienia marzeń,
P; wytrwałosci w abstynencji,
D; udanej pielgrzymki na Bączą,
P; architektury gdzieś tam w uj uj daleko,
D; ujemnej delty na maturze.

Oryginalni MY ;*
P.S. Tutaj mały bit na udana zabawę. -http://www.youtube.com/watch?v=a7fkl60eSzQ
 
 
 
 no to tak wyglądały życzenia od Moich.. każde inne to już nie to samo. czyli innymi słowy i już szczerze powiedziawszy- mam osiemnaście lat, piszę 180 post a zapowiadana pogoda na wczoraj to 18 stopni. jakoś nie jest mi z tym dobrze. ogólnie to jest nazbyt stresujące. bardzo dziękuję za wczoraj, za przedwczoraj, za dziś również. kocham Was i nie wiem co bym zrobiła gdyby miało mi kiedyś Was zabraknąć. naprawdę nie wiem.. ucieszył mnie telefon od babci. jakoś tak mi się lepiej zrobiło. ale dzisiejsza koperta.. do tej pory mi głupio.. 
 
wierzę, że 22 września będzie naprawdę zajebiście. i zajebiście będziemy się bawić. i to będzie impreza, którą każdy będzie świetnie wspominał. w to wierzę. to już za dwa tygodnie. już za dwa tygodnie. 
 
 a ogólnie to teraz odliczanie... jeszcze 10 dni. jeszcze tylko dziesięć dni. dni tych jest 1 0. kocham Cię. i czekam aż dołączysz do grona. 
 
dziś pierwsza młodzieżówka w tym roku szkolnym... kuuurczę. nie chce się wierzyć, że wszystko tak leci.. 
 "Kiedy spotkasz w mieście jeża to do rynku szybko zmierzaj."


"Francja, elegancja, Szczerba, niepełnosprawne dziecko."

brak weny twórczej, inwencji, espritu, jakiejkolwiek kreatywności i pomysłowości. brak twórczej postawy i  twórczego myślenia.energii również brak, a o obrotności oraz zaradności już nie wspomnę. ale od czego jest słownik synonimów. 
 
boję się co tu może być jak ja zacznę pić.. eeeh.. na razie nie jest mi to dane.. więc czekam.. może ktoś się domyśli i zaproponuje.
 
 Powiem to nazbyt wulgarnie... ale przelizałabym się z Tobą... wiem, wiem. przepraszam...
 

niedziela, 2 września 2012

Little by Little


True perfection has to be imperfect
I know that that sounds foolish but it's true
The day has come and now you'll have to accept
The life inside your head we give to you
You know I didn't mean what I just said
But my God woke up on the wrong side of his bed
And it just don't matter now



Dziewczynki śpią u nas. Aż im zazdroszczę, że są jeszcze w tym wieku. Moje dni biegną pośpiesznie ku okrągłej dacie. To jest nie do wiary..

Jutro trzeba wstać na 9.30. a później kawka. i omówienie wszystkiego. bo naprawdę jest co omawiać. ta 18 naprawdę będzie zajebista. robimy ją razem. razem zdmuchniemy świeczki z tortu pewnie myśląc bardzo zbliżone życzenia. i damy sobie prezenty w tym samym czasie. musi być wszystko ook. nie ma innej opcji..
małe marzenia czasem się spełniają.

We the people fight for our existence
We don't claim to be perfect but we're free
We dream our dreams alone with no resistance
Fading like the stars we wish to be

♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥

jeeeejku..

Ty może też tam będziesz, może mnie przytulisz...

wtorek, 28 sierpnia 2012

Lovers eyes

I must live with my quiet rage
Tame the ghosts in my head
That run wild and wish me dead

znowu dawno mnie tutaj nie było. czas za szybko mi ucieka. wszystko przecieka przez palce. to coś wypadnie. to mam lenia. i tak leci czas. trochę telewizji, spotkań,  rysowania, spania i jedzenia. wszystko razem zmieszane daje moje wakacje. nic najciekawszego. brakuje mi czegoś, aby uzupełniło to wszystko. jutro na 18 Gluty dopiero tak koło 00.00 zobaczymy jak będzie. mam nadzieję, że kartka i prezent się spodobają. tymczasem za ponad godzinę będę szła na rysunek, który miał być o "11". nie wiem co mi się wymyśliło. dobrze, że od babci mogłam zadzwonić. przynajmniej nie poszłam tam i nie zrobiłam z siebie błazna. a tak już całkiem serio to idę z D. idziemy obie na 15 i obie w tamtą stronę. ciekawa jestem jak D. będzie wyglądała w zmienionym kolorze włosów i jaki będzie. ja bym sobie zrobiła brąz, żeby wrócić do swojego koloru. ale w sumie za czerwonymi będę tęsknić. szkoda tylko, że tak szybko mam odrosty i szkoda, że ten kolor jest już wyblakły. Kindze też bardzo urosły włosy. widziałyśmy się przedwczoraj. były zdjęcia. niektóre wyszły jak by były robione w studio. niektóre powychodziły naprawdę ładne. to też zasługa aparatu i ręki. marzeniem moim jest mieć lustrzankę. eeeh. ale pomarzyć sobie zawsze mogę. myślę, że spełni się ono jak zarobię sobie. przecież akurat to marzenie nie jest nieosiągalne i nierealne jak co poniektóre moje. 

ememem- już tak nie daleko ale w sumie nie wiadomo jeszcze jak to będzie z moją 18 ale pomyślałam sobie, ze niech się dzieje co chce. byle bym była stosownie trzeźwa a reszta to już. niech będzie jak będzie. byleby wszyscy dobrze się bawili. jeszcze nie wiadomo, czy będzie 8 bo zależy jak tata będzie w domu.. fajnie by było jak by w tedy jednak się udało. powinna być biba. w końcu to moja 18. już w sumie przyzwyczaiłam moje myśli do tego, że już mnie na samą myśl o tym nie ściska w żołądku. będzie dobrze. musi być. 

lenia mam. mam lenia. 
omomom.

muszę skończyć portret, wczoraj zaczęłam i wcale nie tak długo mi to zajęło. już mi się względnie podoba. gdyby był ciut lepiej narysowany.. ale i tak nie powinnam narzekać. właśnie takiej osoby szukałam, o taką mi chodziło. i coś mi się wydaje, że nie skończy się na jednym portrecie tej osoby. szukałam i szukałam i każdej osobie coś mi nie pasowało. ale trafiłam i baż mi się podoba, że ja o niej od razu nie pomyślałam. 

♥ kocham Cię D.! wiesz.? ♥

sama w domu, z piosenkami. 

Co ma być, to będzie. prawda.?

sobota, 18 sierpnia 2012

All I want

I don't want another partner
So don't try and break the spell
I can't even understand me
So don't think that you can help
When I say things and see things
That's no way on earth to tell
chcę powiedzieć, że wszystko jest ok. że jest tak jak bym chciała, żeby było..
już każdy ma oś czasu na FB. chyba tego nie lubię. czasem zmiany nie są dobre. a takie które są potrzebne nie nadchodzą.

gry na bestach zabierają znacznie za dużo czasu. i są za bardzo pochłaniające.

ze wszystkich stron słychać, że to już nie długo mi zostało do 18 lat. trochę się boję tego wszystkiego. zobaczymy jak to będzie. teraz sobie myślę że za kilkanaście lat jak otworzę tę notkę i sobie ją przeczytam, to ciekawe jak w tedy będzie. może przeczytam i się uśmiechnie bo będzie mi dobrze tak jak będzie.

oby przyszłość nie była bańką mydlaną, która trwa chwilę a później pęka plamiąc otoczenie...

kiedy wezmę się za siebie.?

 znaleźć się obok Ciebie...

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Prawdziwe powietrze

nie mam sił na nic. staram sobie tłumaczyć, że tak musiało być. nie pytając nikogo dlaczego...
ale kurczę wcale nie jest dobrze. dziadek czuje się coraz gorzej. będzie miał chemię. możliwe, że przejdzie poważną operację. 1 kręg jest połamany, 2 pęknięty.. wystarczyłby jeden ruch..

ta choroba jest okropna. a najgorsza jest bezsilność. nic nie można zrobić nie ma jak pomóc. nawet przeciwbólowe nie pomagają. teraz tylko by uśmierzyć ból. jak to będzie.?

nikomu nie jest łatwo. Basia strasznie schudła na buzi.

nic nie wiem.. choć chciałabym choć trochę.

mam dość niektórych naszych lekarzy. to wcale nie lekarze..


tylko mnie przytul...

sobota, 28 lipca 2012

Little Talks

trzeba coś zrobić ze sobą. trzeba się ogarnąć. bo jest jakaś masakra.


Projekt X. co jak co, ale mi się ten film podobał. "komedia" zaczęłam oglądać nie wiedząc co to za film. ale według mnie warto było. ciekawie zrobiony. punkt kręcenia nadaje dużego dynamizmu. niektóre teksty, gesty, sytuacje były śmieszne. meeeega impreza. kiedy.?

dziś siedziałam tyle w domu i ciągle jadłam aż mi wstyd. za to podjadanie...

z żadnej chmury taki deszcz. myślałam, ze już nie przestanie. nie lubię takiej duchoty. zaczęło tak padać gdy byłam już ubrana i prawie miałam wychodzić. okropne. tak, że tylko na chwilę byłam na zewnątrz po deszczu ale było okropnie.

Melek ma krótkie włosy. cały czas bym się nimi bawiła. a ja teraz widzę zniszczenia na swoich...

znachorka powiedziała, że bolący kark dziadka to od zawiania. chciałabym, żeby to było coś co da się wyleczyć.. dziś było gorzej. raz jest tak a raz tak. nic na świecie nie jest systematyczne.

wczoraj mi się podobało. długa rozmowa. na te właśnie tematy. kocham Cię.! wiesz.? dziękuję za wszystko. chciałabym więcej takich rozmów.. 

pasuje iść spać. SSzobranoc...

Sz.

czwartek, 19 lipca 2012

Looking For You Again



And one day I'll die
With you in my mind



jutro najprawdopodobniej nie pójdę do fryzjera. chyba to będzie w przyszłym tygodniu. jutro po dziadka. jedzie z nami Darek. już nie pan Krzysiek... tak o wiele lepiej.. 

nie miałam czasu praktycznie na nic. dziś gdy już go miałam, to nie wiedziałam co z nim począć. zaczęłam czytać ale jakoś mi to nie pasowało. czuję się nieswojo. może Anka nie powinna była mnie puszczać na kompa.. gdyby tego nie zrobiła, może ja coś bym jeszcze podziubdziała matmę. powoli ale trochę. a tak to nic praktycznie nie robię. 

jutro przed 9 trzeba być już gotowym. muszę dać Zawalskiej pieniądze. to przynajmniej zmobilizuje mnie do wstania. choć wiem, że będzie ciężko. 

bez niczego, tak po prostu i zwyczajnie, bez żadnych ograniczeń- waga mi spada..

wszystko bez większych fajerwerków....

chwilowy odpływ wszystkiego...

I Can't Make You Love Me

I'll close my eyes
Then I won't see
The love you don't feel
When you're holding me


jak ja uwielbiam z Wami przebywać. chyba mam wahania nastroju. bo teraz łzy mam w kącikach oczu.. zbierają tam się powoli.. bo nie wyobrażam sobie tego wszystkiego. tego jak będzie miało być. to wszytko jak się potoczy.. nie powinnam jeszcze tak o tym wszystkim myśleć.. ale kurcze.. życie mamy jedno. za szybko czas leci.. a każdy ma tak naprawdę swoje życie..

dziś dziadek rozpoczął chemię. dostał tabletki, żeby tak nie wymiotował i przeciwbólowe. może się okazać też, że chemię będzie miał w Sączu. byłoby dużo lepiej. po prostu bliżej.. boję się...

w piątek do fryzjera. będzie robione coś. jeszcze nie wiem co. będzie kolorek. coś na mojej głowie się stanie. ale co.?

skinny love.


"W mózgu jest 14 miliardów neuronów, impulsy przebiegają z prędkością 700 km na godzinę. Większości z odruchów nie kontrolujemy. Na przykład dreszczy, gęsiej skórki ani wyrzutu adrenaliny. Nasze ciało podąża za instynktem. Dlatego tak trudno jest je kontrolować. Oczywiście zdarzają się impulsy, których nie chcemy kontrolować, a później tego żałujemy..."


już nawet Cię nie widuję. gdybym nawet widywała to ciężko było by mi rozpoznać tę osobę . ciało jakby podobne. ale..
ale ja też nie jestem ta sama. choć część mnie jeszcze stąpa po ziemi.



I need a love reaction come on now baby give me just one look

wtorek, 17 lipca 2012

Otwieram wino




Popatrz jak wszystko szybko się zmienia,
Coś jest, a później tego nie ma.
Człowiek jest tylko sumą oddechów,
Wiec nie mów mi że jest jakiś sposób.


niby ciut jest lepiej. zastrzyki jakby ciut pomagają. ale nadal nie jest najlepiej. od jutra chemia. zobaczymy jak to będzie.

skończyłam figury. teraz już stół i tło i powinno być. mam nadzieję, że ogólnie bez zastrzeżeń. i czas zacząć jutro kartkę dla Gluty.. 

mówię sobie, że rano wstanę. a tymczasem siedzę do późna. rano wstać się nie da.. 

o dziwo dziś miałam niskie tętno. czuć było jak serducho wolniej bije. niskie jak niskie. normalne. ale jak na moje to niskie.. 

"W piramidzie Cheopsa stosunek sumy dwóch boków podstawy do wysokości wynosi 3,1416, czyli przybliżenie pi z dokładnością do czterech miejsc po przecinku."

 "Pięciu ludzi mieszka w pięciu różnych domach, z których każdy ma inny kolor. Wszyscy palą pięć różnych marek papierosów i piją pięć różnych napojów. Poza tym jeszcze hodują zwierzęta pięciu różnych gatunków.  
     - Norweg zamieszkuje pierwszy dom
     - Anglik mieszka w czerwonym domu
     - Zielony dom znajduje się po lewej stronie domu białego
     - Duńczyk pija herbatkę
     - Palacz Rothmansów mieszka obok hodowcy kotów
     - Mieszkaniec żółtego domu pali Dunhille
     - Niemiec pali Marlboro
     - Mieszkaniec środkowego domu pija mleko
     - Palacz Rothmansów ma sąsiada, który pija wodę
     - Palacz Pall Malli hoduje ptaki
     - Szwed hoduje psy
     - Norweg mieszka obok niebieskiego domu
     - Hodowca koni mieszka obok żółtego domu
     - Palacz Philip Morris pija piwo
     - W zielonym domu pija się kawę
Pytanie: Kto hoduje rybki? "

No i rozwiązanie też jest. i na dobrą sprawę tylko trzeba pogłówkować i wystarczy kartka papieru..



"Uśmiechnij się, nie martw się. Wszystko się kiedyś ułoży... dwa metry pod ziemią."



Wczoraj, gdy przeglądałam nasze stare zdjęcia poczułam Ciebie na mojej skórze... 

czwartek, 12 lipca 2012

Man of Simple Pleasures




From one extreme to another
From the summer to the spring
From the mountain to the end
From Samaritan to sin
And it's waiting on the end



eem. dziś już po kursie. dziś była "martwa natura" a w zasadzie to bryły. chyba jest ook. bynajmniej myślałam, że będzie ze mną gorzej.. teraz trzeba będzie się zabrać za historię sztuki. w sumie pasuje ruszyć polski. coraz bardziej jestem chętna, żeby pisać rozszerzenie. zobaczymy jak to będzie.

dziadek trochę gorzej się czuje. kark go boli.. i głową nie może skręcać. jak to będzie po chemii...

ciągle mam w oczach łzy. próbuję jakoś to wszystko odgonić. trochę wytchnienia dla głowy by się przydało. bo to nie jest ok. a głowa ciągle mnie boli. mobilizuję się żeby nie pójść w ciągu dnia spać. bo później w nocy nie mogę zasnąć. by nie zasnąć muszę się czymś zająć. próbuję czytać. ale boląca głowa daje o sobie znać. jutro na matmę. przed pójściem muszę porobić choć trochę zadań. mam nadzieję, że uda mi się coś zrobić.. eeem. szkoda że nie mam repetytorium, to by zawsze jakoś tak poszło.

przedstawia mi się ktoś- nawet jedna osoba- a ja nie zapamiętuję jej imienia wcale. tak jak by mi ktoś zatkał uszy. denerwuje mnie to. może to z nerwów nie słyszę.? nie wiem. ale to jest trochę śmieszne. niewidzialna ręka zatyka mi mój aparat słuchowy..

faza na Duffy

I don't know what you do
but you do it well
I’m under your spell


zabrałam się do dużej, szklanej filiżany.  wciąż piję i piję. piję mega dużo w porównaniu z tym co było choćby rok temu we wakacje. aż sama się dziwię, że tyle mieszczę.


bądź mym misiem... takim do kochania.

wtorek, 10 lipca 2012

Long Way

I'm playin' with the fairies
I'm drinkin' from their wine
I'm singin' to the music but
I know it's in my mind

w czwartek na rysunek. jutro czeka mnie dość długi dzień. mam nadzieję, że się wyrobię. trzeba "pokolorować" wszystkie kwadraty. trochę to zajmie. wiem. zwlekałam. no ale cóż. trzeba się sprężyć i tyle. w piątek (chyba) do Darka. pasowało by porobić zadania. myślę, że porobię w czwartek po wykładach..

w przyszły wtorek dziadek jedzie na chemię. do tego czasu mam nadzieję, że się trochę wzmocni. dziś coś słabo się czuł i ciągle boli go głowa.

powoli opadam z sił. wyjechałabym gdzieś by naprawdę odpocząć. przecież są wakacje. 




dlaczego kiedyś powiedziałeś mi, że mnie kochasz.? do tej pory siedzi mi to w głowie.

23.23

niedziela, 8 lipca 2012

Fast Car

You've got a fast car
I wanna a ticket to anywhere
Maybe we make a deal
Maybe together we can get somewhere
Any place is better
Starting from zero, got nothing to lose
Maybe we'll make something
Me, myself, I've got nothing to prove



nikt nie mówił, że nie może być gorzej. opadam z sił. wczorajszy ból głowy mnie wykończył. dziś już jest lepiej. choć jeszcze dużo spałam i gardło dalej boli. głowa już mniej.



5 lipca.
em. nie tak powinno być, nie tak. dowiedziałam się, że dziadek ma raka. jutro jeśli będzie miejsce rozpoczyna chemię. są już przeżuty z płuc do węzłów chłonnych. boję się jak dziadek przyjmie chemię. jak będzie się po niej czuł. żeby tylko pomogła. jednego dnia dziadek czuje się beznadziejnie, jednego ciut lepiej. ale nie jest dobrze. mimo, że przestał palić tyle lat temu a jednak..
nadzieja na cokolwiek.

nie tak to wszystko miało wyglądać. może prosiłam o zbyt wiele.. brak mi sił.

noc jest koszmarnym dniem a dzień niespokojną nocą. 

a może jednak kiedyś przyjdzie taki dzień i rozwieje wszystkie wątpliwości a słońce zaświeci na nowym niebie. 

Czyń co zechcesz tylko mnie uprzedź, powiedz jak naprawdę jest..

poniedziałek, 2 lipca 2012

Into The Fire

mam już dość tego gnoju. mam dość wszystkiego. a zwłaszcza co poniektórych ludzi. chciałabym wreszcie coś osiągnąć. a nie siedzieć i się smażyć w tym upale. dlaczego po prostu coś wreszcie nie wyjdzie.? ciągle jest coś nie tak. coś co męczy, z czymś nie da się wytrzymać, czegoś nie da się znieść. a mimo to żyje się dalej. gorzkie lenistwo zbiera żniwa. nie wiem jak to będzie, a to dopiero początek wakacji..

krążąc bez celu. trzeba zacząć coś robić konkretnego.. ale z tego wszystkiego żal w gardle ściska. żal za wszystkim, żal o wszystko.

wybitnie dużo głupich snów. to nie jest noc a ciągły koszmar. kiedy chcę spać nie mogę a kiedy nie śpię właśnie to bym robiła.

chyba już nie można mieć marzeń. wszystkie grzebią się w największych dołach. zakopać je i zapomnieć. nie stawiając nawet pomnika. wielkie dziwadło. jemu stawiać przesadne pomniki. pomniki ze złota.

na pewno nie tylko ja mam dość. ale ja też. może być gorzej, więc czemu miało by tak nie być.? bo niby mówi się, że wszystko ok. kłamie się każdego dnia by móc skłamać znowu.

ciekawe co jutro wymyślą na kursie. ciekawe co powiedzą. niby zwykłe kwadraty, nic nadzwyczajnego. ale bardzo męczące. a do egzaminu nawet nie chcę myśleć ile czasu.

czas zacząć angielski, matmę. powtarzać polski. więcej rysować. zacząć biegać. (sprzątać). nie wiem jak ja to zrobię. jak nie wysiądę.. ciężko. już ciężko. a co dopiero wkrótce..?

każdy dzień to rana. przedziurawione serce, zszarpane i oplute. dzisiejsza ja..


środa, 13 czerwca 2012

Little Lion Man

dzisiejszy dzień zaliczam do udanych bo, rzadko się zdarza, żeby cała nasza 3 miała taki dobry humor. chociaż było trochę nudno, jako na lekcjach, nic się nie działo. za to między nami się działo. ale wolałabym siedzieć w domu i tak samo się śmiać..

"będzie mnie cwelić."

kolczyki.. może jutro.. chciałabym jutro. i żeby wszystko było ook. bo przecież tyle par zamówionych. i ta kasa.. oby wszystko poszło ok.. należycie.. o jedną parę tylko się pomyliłam.. kurcze no.. jeszcze babci trzeba powiedzieć bo chyba zapomniałam...



już nie będzie tak jak było, ale jeszcze tli się płomyk, że może coś kiedyś..

wtorek, 12 czerwca 2012

Only if for a night

zwyczajnie wyczerpuję się powoli z każdym dniem. chyba przez to wstawanie tak wcześnie. nie służy mi to.. ale już nie długo.. jeszcze tylko troszkę zaledwie parę dni. i będzie spokój. niestety po wakacjach znowu czeka mnie takie wstawania..

uhym. urodziny Kingi 9 sierpnia.

ciekawe kiedy przyjdą kolczyki. i czy nie będzie problemu z tą jedną parą. oby nie. i oby doszły wszystkie.. w sumie mogłam nie wysyłać do babci, bo Anka praktycznie cały czas jest w domu. ale zobaczymy gdzie przyjdzie.. fajnie by było jak by przyszły w czwartek.ale nie pogniewałabym się gdyby przyszły jutro.

idę gotować.. mam nadzieję, że wyjdzie tak jak należy.. proszę...



Trudno tak, żyć gdy kończąc bliższą znajomość, całujesz mnie w czoło i zostawiając samą... Każdego dnia zastanawiam się co było ze mną nie tak i za każdym razem przypomina mi się inna sytuacja... gdybym tylko wiedziała...

środa, 6 czerwca 2012

You Could Be Happy

nie wiem jak to jest i nigdy się chyba nie dowiem. ale przecież nie jest możliwe by wszystko wiedzieć..
może i jest zbyt wredna. być może.. i nie jestem też tą której głos miałby siłę przebicia.. żeby to co mówię, ktoś traktował poważnie..

już mam dość tego, że nie można posłuchać normalnie piosenki i źle się ogląda filmy..
taty nie ma już 4 tygodnie.. jakby 2 życia.. teraz to chyba już zaburzenie rytmu życia.. kocham tatę.. i każdego dnia boję się o niego.. jest to przytłaczające.. chciałabym się pozbyć tych myśli, wyzbyć się tego jakoś.. bo wszystko jest złudzeniem i mirażem..

od dłuższego czasu chciałabym coś przeżyć. coś.. cokolwiek. nie przejmować się ocenami, nie przejmować się niczym.. dlaczego tak nie może być.? każdy człowiek mówi; dlaczego nie mogło by być łatwiej.? i dlaczego tak nie jest.? może w sumie dla tego, że człowiek za dużo wymaga od otoczenia, ludzi, od samego siebie. bez tego też by było ciężko..

„Gdy spotykamy kogoś i zakochujemy się, myślimy, że cały wszechświat nam sprzyja. Tak jak dziś o zachodzie słońca. Ale jeżeli coś nie pójdzie po naszej myśli, wszystko rozpryskuje się niczym bańka mydlana i znika! Czaple, muzyka w oddali, smak jego ust. Jak piękno, które istniało chwilę wcześniej, może rozproszyć się tak szybko? Życie płynie bardzo prędko: przenosi nas z raju w otchłanie piekieł, w ciągu paru sekund.”





no to do spania.. powoli.. czytając jeszcze przed snem te ponad naście słów...

Marzeniem jest stanąć obok Ciebie w białej sukni i wyszeptać, że Cię kocham.  czy marzenia nie miały się spełniać.?

If I Were A Zombie

Lilu- Jeansy.
czyżby piosenka o Agacie.? bywa i tak, że nie lubią jej jak ja.



niby nic,  a jednak coś. dzisiejsi ludzie potrafią doprowadzić do szału.. jedni są w swej modrości głupcami. a inni potrafią tylko mówić; "daj". oj bardzo tego 

"Takiego Janicka serdusko by chciało coby se zatońcył, zaśpiewoł wesoło."

ostatnio ogarnia mnie myśl i powiem nawet- chęć, żeby wszystko wysprzątać i poukładać. nie mówię tu o jakimś duchowym porządku.. po prostu trzeba mi zajęcia na cały dzień. tylko, że.. jest jeden problem. sprzątałabym sobie gdybym miała cały dzień wolny i puste mieszkanie, żeby mi się nikt nie plątał i żebym miała cały czas spokój. bo nie chcę sprzątać po trochę. chcę raz a porządnie.

jeeejku. mecząca piosenka daje mi uśmiech na twarzy, i jakoś tak na serdusku cieplej..
 
nie spodziewałam się nawet, że aż takie krótkie streszczenie będzie.. i przeczytałam. wiadomo, że to nie jak książka ale i tak może być. a propo książek. Achaja bardzo wciąga i aż żal mi, że nie mam na nią czasu...



Może myślisz, że ja już nic, że to już koniec i dałam sobie spokój. Już sama nie wiem jak to ze mną jest. Lecz zawsze jest jakieś ale..

piątek, 1 czerwca 2012

Jigsaw

to tak ze śnieżki. spodobało się. chciałabym kiedyś tak zaśpiewać. dla Ciebie... móc powiedzieć parę słów. tych które kryją się w moich oczach.. w myślach wciąż krzyczę, że jest mi Ciebie brak. że czuję niewyobrażalną pustkę. mimo wszystko chciałabym, żeby Tobie się ułożyło. byś był zadowolony z tego jak jest.. w życiu nie chciałabym, żebyś mnie kochał z przymusu. choć nie mogę być pewna tego, że tak nie było. 

czasem odejmuje mi mowę. nie mogę się wysłowić.a tym bardziej skupić myśli na tym co chcę powiedzieć. ciężko nawet w głowie ułożyć pełne zdanie. a co dopiero je wypowiedzieć..

wsuwając klucz do zamka i wchodząc do domu, przypomina mi się jak z uśmiechem na twarzy wracałam do domu po nocy niezwykłej.. pełnej ciszy i spokoju.. dziś wracam przez te drzwi, pamiętając i żyjąc tym co było kiedyś..




a to co było kiedyś to nie wszystko. trzeba pamiętać o tym, że jeszcze jest dziś i być może całkiem nowe juro..

wtorek, 29 maja 2012

Have you ever been in love?

mam się uczyć historii, nie mam do tego głowy ani siły..

nie mogę poradzić sobie z samym sobą. wstyd mi, że lecą łzy... i że brakuje słów....








życie to nie zabawa, choć chciało by się je takim postrzegać...

wtorek, 22 maja 2012

Her morning elegance

zosia jutro bedzie miala zabieg w szpitalu wywróciła sie na rowerze i wybila sobie palec dzis bylismy w szpitalu i niemogli jej nastawic jutro ma przyjechac nadczo i beda jej to robić zabiegowo.
biedactwo małe.. jak nie noga to palec..

już jest pomysł na prezent dla mamy. mam nadzieję, że będzie zadowolona.. zakładka do książek, lakier do paznokci, kartka, 3 kwiatuszki domowej roboty, koszyczek na owoce i 1 kg jabłek. to wszystko zapakować. oraz znalazłam fajny przepis na deser.. i mam nadzieję że będzie oook i tak jak zaplanowałam.

już trzeba iść spać.. bo nie wyrabiam ze snem ostatnio..


Życie, już czas. Na scenę.! Kurtyna w górę i gramy!

poniedziałek, 21 maja 2012

Dziewczyna z naprzeciwka



dzisiaj będzie kocio.. chciałabym kota. w sumie to chyba bardziej aparat, żeby móc robić zdjęcia.. liczę na to, że to ciche marzenie będzie mogło się spełnić po urodzinach.. jeszcze parę kotów i trzeba będzie się brać spać... zmęczona padam na twarz..




 najukochańszy na koniec.:






Moje życie odpłynęło kanalizacją wraz z wodą z wanny...

wkrótce witaj śnie...




Mercedes Benz

chwila przed szkołą.. może i czas na dziecięce marzenia. bo przecież kiedyś było inaczej. nie było przejmowania się, czy się przejdzie do następnej klasy a największym zmartwieniem. było jakże proste pytanie; "co będzie na obiad?" (- jedzenie).. dalej się żyje jak by się było dzieckiem. dalej w głowie są potwory tyle tylko, ze już na inną skalę..

bez głośników, bez filmów, bez seriali, bez xFactora, bez muzyki.! coś strasznego.. i w ogóle to nie to samo.. nudno.. zapominam jak smakuje piosenka. a słuchawki zepsuły się zaledwie wczoraj rano. chcę nowe głośniki a słuchawki, żeby tata naprawił..










tak, tak wiem. to tylko marzenia...

Beside You

bez uczulenia byłoby.... o niebo lepiej....

Mężczyz­na po­winien za­bierać ko­bietę do miej­sc, które jej obiecał. Szczególnie do tych, do których mieli dot­rzeć nocą.
 Janusz Leon Wiśniewski





włosów już nie mam od października. dokładniej 7 października 2011r. tak dla przypomnienia...

by, żyć trzeba chcieć. mi się nie chce, a żyję.. coś jest nie tak.? 


 

bez cienia nadziei. bez cienia szans. lecz z cichym światełkiem w oczach by móc zatonąć w Twych objęciach i powiedzieć. tak (nad)zwyczajnie; kocham Cię! i dać całusa w policzek.. czy nie wystarczy być.?

wtorek, 15 maja 2012

Breath Of Life

Florence + The Machine- Breath of Life. dziś usłyszałam pierwszy raz. tak jakoś tytuł mnie zachęcił.. i słucham już któryś raz z kolei.. spodobała się..

pierwsza ławka na 2 historiach to za wiele. złe słowa cisną się na usta. a niestety co poniektórzy mają uszy, a ja mam usta.. co za dużo to nie zdrowa. co za blisko to niebezpieczne. jakoś dziś wyjątkowo trudno było przetrwać..

mam leki. wyczytałam, że od jednego specyfiku może wystąpić mlekotok. ciekawe. ponadto nie można prowadzić samochodu i może wystąpić sedacja czyli nadmierne uspokojenie. ciekawie.

dzisiaj mimo wszystko jakoś bez weny.. czasem mnie po prostu opuszcza. idzie może do kogoś innego wydeptując ścieżki. a mnie zamyka samą z paroma myślami...

Była wypełniona życiem od stóp do ostatniego włosa na głowie. Zakochana wiedziała, że to wystarcza, by nie dławić się życiem, ale swobodnie oddychać.

niedziela, 13 maja 2012

Violet Hill

ale dziś mi tnie internet. tnie kompa...
Melek zrobiła chyba jej pierwszy tak ambitny i co najważniejsze konkursowy rysunek. wyszedł bardzo zaskakujący.. i podoba mi się... może coś jeszcze będzie mieć po mnie a nie tylko wygląd, wykluczając włosy i oczy.. fajnie by było...

studia.. prześladuje mnie to.. dziś wyczytałam, że zdawać muszę matematykę i fizykę. jednak nie potrzebna mi historia sztuki. nie ukrywam, że się cieszę. chyba, że jeszcze gdzieś indziej wyczytam to.. ale mam nadzieję, że już co innego nie wyczytam..

a jutro sprawdzian z fizyki. najpierw w sumie do lekarza. co powie? znowu da może niebieskie tableteczki..? najprawdopodobniej nie będzie mnie po raz kolejny na sprawdzianie z angielskiego. już tak niewiele do chodzenia do szkoły.. trochę się tego boję. nie ukrywam..

czasem wiem, że jestem naiwna.. wiem, że może to nie tak. ale w zasadzie pewna być nie mogę niczego więc trwam w naiwności nadziei... naiwna nadzieja potrafi każdego dnia przynieść mi maskę- wszystko jest ok. a przecież w dzisiejszym świecie tak trzeba żyć. ludzie już na powitanie nie padają w objęcia ze łzami wzruszenia w oczach. wręcz przeciwnie chowają je za największą poduszką. i cóż nam przychodzi z tłumienia prawdziwych uczuć.? może to, że nie przygnębiamy jeszcze bardziej innych.? ale znowu, gdyby ludzie bardziej byli otwarci, było by więcej szczęścia między nimi, troski, poczucia bezpieczeństwa i bycia komuś potrzebnym. tak to mija dzień za dniem. a płaczące dziecko, już nie radzące sobie z problemami jest uważane za bekse i rozdarciucha... przykry wstęp w świat masek ludzi dorosłych..

Każde Twoje przepraszam, praktycznie za nic, dodaje mi skrzydeł.. bo mnie się wydaje, i wydawać mi się może, że to jest takie wyjątkowe i takie inne..

niedziela, 6 maja 2012

Dziewczyna z naprzeciwka

włosy już są za długie.. ale zapuszczam. nie obetnę przez dłuższy, całkiem długi czas. (mam nadzieję) jedynie trzeba mi je podciąć.. em.. trzeba coś z nimi zrobić bo są nie do zniesienia.. ale to jeszcze poczekam.. jeszcze trochę....

jutro sprawdzian z angielskiego.. mam nadzieję, ze coś się jeszcze pouczymy przed.. tak mi się nie chce iść do szkoły... nieporozumienie... dlaczego my w ogóle idziemy.? nie rozumiem. i jeszcze te sprawdziany o których w zasadzie dowiedziałam się dziś.. wielkie nieporozumienie..

Dawid Podsiadło.. już chciałabym jego płytę. jest świetny.. nic więcej nie trzeba dodawać.. wzrusza...

i już kolejny tydzień minął. już odlecieli.. i już nie ma szaleńczych wrzasków, za którymi już tak bardzo tęsknię..

trzeba zacząć się uczyć. żeby mieć coś dla siebie. by coś zrobić. i być zadowolonym, z tego jak jest.. a po jutrze pewnie odda to wypracowanie, nad którym tyle się męczyłam.. oby było ok. wiem, że nie jestem jakimś geniuszem, ale..

pochodziłabym sobie po sklepach i powzdychała do ubrań... gotówki brak. jak zwykle..

jutro po Damiana.? nie lubię tego. mimo wszystko niekulturalnie..




spójrz mi w oczy i powiedz.... chociaż 'cześć'

niedziela, 29 kwietnia 2012

Video Games








nie wiem jak to zrobię. jak wstanę jutro..
a jeszcze sobie trochę poczytam...




b.r.a.n.o.c.




Nie najlepiej mi się z tym wszystkim żyje...

sobota, 28 kwietnia 2012

Never let me go

można choć trochę więcej wycisnąć z życia.? mówić można, że nie osiągalne. nie osiągalne to wszystko. nieosiągalne jest to właśnie szczęście. wynikające z emocji. ze stanu emocjonalnego. szczęściem może być również zwykły fart. ile razy się było pięć centymetrów od śmierci.? ile razy znalazło się grosika do góry orzełkiem.? ile razy jadąc na rowerze jednak utrzymało się pion, mimo zawirowań nie tylko kół.? ile razy przez przypadek trąciło się najukochańszą osobę.? wspominać można. ale nie da się zliczyć. posumować. może i to fart ale również zawarte jest w nim trochę szczęścia. tego emocjonalnego. lecz tego nie dostrzegamy, nie pojmujemy. a czasem to więcej niż cud.

ile razy za dnia ze śmiercią z kosą mijam się w drzwiach.? ile to razy powinnam mieć już głowę odciętą.? a ile to razy ktoś podłożył mi nogę, a ja nieświadomie ją przekroczyłam.? jak to możliwe, że tak się dzieje.? igranie ze wszystkim...

Bolesław Leśmian- Dwoje ludzieńków
Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie,
O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie.

Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania
Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.

Nie widzieli się długo z czyjeś woli i winy,
A czas ciągle upływał - bezpowrotny, jedyny.

A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie,
Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

Pod jaworem - dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie,
Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.

I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu,
Bez łzy szczęścia, bez jednego uśmiechu.

Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,
I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

Chcieli się jeszcze kochać poza własną mogiłą,
Ale miłość umarła, już miłości nie było.

I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga,
By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.

Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata,
By wrócić na ziemię - lecz nie było już świata. 


i wskoczą również buty- marzenie. gdybym miała więcej kasy poszłabym do sklepu i kupiła więcej par butów... 





          Malinkowe....


                niczym krew żylna i tętnicza..





em.. nie przechodzisz obok mnie całkiem obojętnie... wiem, że nie. ale i tak nie umiem tego nazwać...

 

piątek, 27 kwietnia 2012

Merry-go-round

w kółko to samo... można się porzygać.. i mieć już tego wszystkiego dość.

humory... (nie tylko moje)

wyrabiam normę. jak zawsze. bo przecież jest ok.. normalna rzeczywistość. świat ogromną i powiedzmy, że darmową karuzelą..




co jak co. ale słodki to on jest..  i w sumie nie taki drogi..

mimo złota są ładne. znaczy się.. możliwe, że tylko na zdjęciu.. ale cóż. na zdjęcie można popatrzyć..


I cóż z tego mam mieć.? Czego nadal chcieć? a w co wierzyć.? 
nadzieję.?

piątek, 13 kwietnia 2012

Man in the mirror

pełno pozytywnej energii z tej piosenki.. tekst napawa mnie siłą.. nie chcę niczego psuć. ale wydaje mi się że i tak mało to daje. musiałabym słuchać tego przez cały czas.. a tak się niestety nie da..

jestem właśnie po "Bękartach wojny". film intrygujący. dający trochę do myślenia..

uwielbiam męskie głosy. te z chrypką. te niezwykle męskie. te których można sobie wyobrazić płynięcie z ust mężczyzny. mężczyzny ze zdjęcia. barwa pełna sexu. szepcze namiętnie. chciało by się ucałować te usta, z których wydobywa się cudny dźwięk. w głowie toczy się walka między najlepszymi wyobrażeniami. boskie ciało. mięśnie. a włosy koloru kasztanowego lub brązowo-cynamonowego. w powietrzu czuć nadzwyczaj ostry zapach męskich perfum o przejrzystej nucie serca, która uwodzi każdą kobietę. zaciąga ją do łóżka by uwiązać ją siłą kobiecej słabości. delikatnie całuje jej szyję a ona chwyta go za gęste włosy dociskając mocniej do siebie. ubrania jakby same się zdejmują. po kolei odpinają się wszystkie guziczki, odsuwają wszystkie zamki. zsuwają się po smukłych ciałach i opadają na ziemię. czuć niezwykłość dnia. nagie umięśnione ciało, a tak delikatne, pieści bladą skórę kobiety. całując jej szyję schodzi niżej by zanurzyć się w piersiach. zaciąga się jej zapachem. ona pachnie najpiękniej na świecie, co dodatkowo wzmaga jego sexualność. językiem przeciąga w dół, schodząc do pępka. tam się zatrzymuje na chwilę. rękami obejmuje jej pośladki. wraz ze zjeżdżaniem jego języka w dół jego prawa ręka zbliża się do miejsca, którego tak pragnie. nie chciałby szybko skończyć na tym miejscu. ale wie doskonale, że jest to trudne do przezwyciężenia. opanowuje się i skupia się jeszcze na pieszczotach. jedynie nie zdołał się powstrzymać i ledwie zwilżył językiem wrażliwe miejsce. ona mocniej zacisnęła pięści w których trzymała jego włosy. nie dał za wygraną i gra jeszcze nie była skończona. dalej wiódł językiem, w górę. do pępka. po miejscu między żebrami, poprzez mostek, zahaczając i ssąc sutki, dalej w górę, znów po szyi. tym razem powiódł językiem za ucho. ona chwyciła jego członka. był już nabrzmiały. zaczęła wykonywać powolne ruchy. uniesienie obydwojga kierowało ich do jednego. zbliżanie się powiększonego członka do wilgotnej pochwy. poczuła już członka na skórze, po czym wyczuła go już w środku. zaczął od powolnych ruchów bioder. z chwili na chwilę stawały się te ruchy coraz szybsze. wzdychali oboje. uniesienie które było najprzyjemniejszą rzeczą, doprowadzało  prawie do omdlenia. nagle miliony plemników przedostało się do jej organizmu. jeszcze jeden ruch i odpadł delikatnie na jej ciało. pozostał w niej jeszcze przez chwilę. wyjął swojego członka powoli i delikatnie. po czym opadł obok niej na łóżko. oboje byli w niewyobrażalnie błogim stanie. plemniki zaczęły już swoją podróż. napotykając wiele barier a jednak przedostając się z chwili na chwilę coraz głębiej. wiele ginęło po drodze. ale najsilniejsze płynęły dalej by dopełnić to co najważniejsze do ich spełnienia. ani on ani ona nie wiedzieli jaka walka toczy się o jedno jajeczko. leżeli tak przez dłuży czas. wodząc jedynie po sobie rękami. po czym zasnęli. w niej setki plemników wciąż walczyły. jeden wyraźnie był bardziej żywy i posuwał się szybciej od wszystkich. po pewnym czasie dotarł do tej wyśnionej komórki, wniknął w jej wnętrze. jak się okazało szybkość przyczyniła się do przedłużenia rodu. był to plemnik posiadający chromosom Y.  Z chwili przyjemności, spędzonej w nadzwyczaj ludzki i banalny sposób, powstało nowe życie...


z dedykacją dla E. 


Marzę by mieć z Tobą dzieci, by spędzać z Tobą tak przyjemne chwile...

wtorek, 10 kwietnia 2012

Forever.

koniec świąt. do szkoły. nie możliwe.. tak się nie chce.. nieporozumienie jakieś. powinno być dwa razy więcej wolnego. i więcej..

In the brightest hour
Of my darkest day
I realized
What is wrong with me.
Can't get over you
Can't get through to you

chciałabym coś zrobić, coś zmienić. już to kiedyś pisałam.. męczy mnie to.. i denerwuje.

znalezione nie kradzione 10 zł. 

antyspołeczna...

Ciężko oprzeć się pokusie, by na Ciebie nie spojrzeć.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Strawberry Fields Forever

kolejne święta już minęły.. w sumie jeszcze nie do końca. ale czuję się jak bym w ogóle świąt nie miała. więc jeden dzień w tą czy tamtą.. nie robi znacznej różnicy.. a we wtorek na placki.. w te święta jedzenia pod dostatkiem. w sumie aż za dużo. nie możliwością jest by wszystko zjeść co się chce. jedynie oczy jedzą a żołądek z utęsknieniem i zazdrością woła ale już nic więcej nie może zmieścić.

jutro szykuje się zabawa. zobaczymy jak będzie. jak na razie nie mam butów... czy będę mieć.? kuuurczę. nie fajnie, nie fajnie. te buty muszą być. inne się nie nadają. nie wiem jak to zrobię. nie wiem. ale...
ale może nie skończę..

Amelcia dostała rybkę. dużo uciechy. nawet z tego że "sra" do akwarium. Marcela zrobiła jej nie mały prezent. jak by miała rybka zdechnąć to w sumie Melek w miarę jest na to nastawiona. mówiła, że jak zdechnie to włoży ją do pudełka od zapałek i zakopie. tak że jest ok. rybka fajna rzecz. wisienka.

nie. to wcale nie znaczy, że ja nie kocham. bo to nie tak. wystarcza sił tylko na uśmiech na nic więcej. nawet przy słowie "hej" zaczynam się gubić. i plątać. z resztą na dzień dzisiejszy wydaje mi się to wszystko bez sensu. nie wiem jak by to mogło być inaczej. nie mówię, że nie chciałabym. ale nie mogę wyobrazić sobie tego wszystkiego, gdyby było inaczej. obecnie brak czasu. szkoła. sprzątanie i niedziela. brak czasu, szkoła, sprzątanie i niedziela. i tak w kółko. nie wiem czy coś się zmieni. a może już się zmieniło. wszystko się zmienia. nie wiem jak mogłabym to ogólnie objąć. nie wiem.

mimo... mimo tego.. mimo tego wszystkiego.
nad wyraz dobry humor.

nie moja wina, że lubię tańczyć w samej bieliźnie gdy jestem sama w domu. lubię głośną muzykę. nic tak mnie nie relaksuje... lubię wystukiwać rytm. i w takt kiwać głową. lubię chudość i kościstość. nawet tą do przesady. lubię słuchać jednej piosenki 10 razy pod rząd. lubię rozmawiać.. ale nie tak krótko. lubię zdjęcia. lubię małe dzieci. lubię czytać do późna. luuuubię czekoladę tą pełno mleczną. lubię się wygłupiać dla siebie. lubię kooooty.! nie moja wina, że...

no nie mogę się zebrać. jutro.. ja na prawdę chcę te buty.. w głowie mówię sobie, że muszę je mieć na jutro.. nie wiem czy nie pójdę jutro w kozakach. bo chyba nie mam innego wyjścia. śnieg po prostu zaskakuje. więc w sumie będę mieć trzy pary butów. zobaczymy.. od rana ogarnianie. no i śmingus dyngus. kiedy ja się wyśpię.?


niewinne kocham Cię nadal ukrywa mi się w głowie. i od czasy do czasu puka do serca ponieważ pragnie łezki w oku...

piątek, 6 kwietnia 2012

Charlie Charlie

brak czegokolwiek.
nawet cisza już nie jest ta..

dziś.. em. nie lubię sprzątania. jak chodzę po sklepach to ogarnia mnie, żal, że nie mogę mieć tego, czy tamtego. bo zwyczajnie mnie nie stać. kupiłam nareszcie te wkładki do butów. i jeszcze kupiłam białe rajstopy. wybrałam tę samą spódnicę. i mam nadzieję, że historia się nie powtórzy.
jestem nazbyt monotonna.

pierwszy raz piekłam babki. wyszły takie jak jakieś bulwy. myślałam, ze wyjdą jakieś zakalce. ale są całkiem całkiem do zjedzenia.
A; uwielbiam babki
M; to coś chyba z tobą jest nie halo
A; jestem impresjonistą.

te święta. te właśnie. chyba nic sobie nie odpocznę. a jedynie się zmęczę. takie są zawsze święta. ale całkiem ok. chyba. zobaczymy jak już miną..

teraz demotywatory demotywują by na nie wchodzić. zresztą jak wiele inny rzeczy aż demotywuje. niszcząc doszczętnie.

dzisiaj po raz kolejny szłam w deszczu myśląc właśnie o tamtym dniu, w którym deszcz padał na nas niemiłosiernie. a my. bez parasoli. skakaliśmy po kałużach. przemoknięci doszczętnie. ciuchy się lepiły. trampki farbowały skarpetki. ta błogość. to szczęście. coś niesamowitego. chciałoby się przeżyć to jeszcze raz.

codziennie podąża za mną, jak cień, myśl, że za niedługo się zestarzeję. że nic w życiu się nie zmieni. może jedynie to, że będzie ono pędziło jeszcze szybciej. nie będzie go można ogarnąć. pozostaną te wspomnienia które teraz krążą w mojej głowie. na budowanie nowych, nie będzie czasu. te myśli mnie dręczą, mówią o głupocie i naiwności. o niczym więcej..

Nocami nie śpię. Nie śpię, bo myślę; co by było gdyby.. co by było gdybyś teraz mnie zechciał.. 

piątek, 30 marca 2012

Listen

mam się uczyć. nie uczę się praktycznie wcale. mam wstać. śpię ile tylko się da a budzik przestawiam co 15 minut. nie chcę jeść tyle. jem więcej. wszystko na przeciw sobie. utrudniając życie. to bliższe i dalsze. bo niby wszystko jest ok. a skupić się nie mogę na najprostszych rzeczach. czytam a przynajmniej się staram. a myśli mnie rozpraszają. tyle ich jest, że trudno je wszystkie spamiętać. obecny stan jest właściwie nie do opisania. fizycznie nie ja. psychicznie uwięziona za grubymi kratami. które tylko swoim brzęczeniem ogłuszają wszystko. tak jak teraz te krople uderzające o parapet. zbiera się wiatr, który praktycznie nic nie zmienia.

jakoś tak wszystko ucieka. jak woda przez palce. staję się w tedy nie rzeczywista. wszystko jest praktycznie nie do zniesienia. właściwie nie ma sensu pisać o teraźniejszości. praktycznie nic się nie zmienia. dzień za dniem. zmieniam bieliznę. szukam innych ciuchów. ciągle mi się wydaje, że wszystko to to samo. że jak by dzień był tym samym dniem co każdy inny dzień. bez zmian. czy to moje rozpuszczenie się w tym świecie. brak jakiejś materii czy może już tak się przyzwyczaiłam do tego wszystkiego, że aż mi zbrzydło. ludzie na pozór też się nie zmieniają, chociaż mówią tylko o swoich nowinkach. a u niektórych jest to aż do nie do zniesienia nudne. jak można zauważyć, historia lubi się powtarzać. może dlatego jest taka znienawidzona przeze mnie. nie tylko ta jako nauka. ale ta teraźniejsza.

wszystko brzydnie w oczach. a ja chcę zdjęcia. chcę. by choć trochę utrwalić coś co później bym mogła odkryć jako zmianę.

ohoo. znowu się zaczyna. ból głowy, kujący, nie do zniesienia. to mnie zżera. 


już późno. już trzeba iść spać. ale najpierw jeszcze chcę, by zabłysła mi iskierka w oku, patrząc na Ciebie.

czwartek, 22 marca 2012

Settle Down

jutro pasowało by wstać wcześniej i pouczyć się jeszcze pp. mam nadzieję, że dam radę.. kurczę muszę.. w sumie jak sobie pomyśle o jutrzejszym polskim to coś mi się dzieje.. dzisiaj chociaż byliśmy w galerii. więc lekcji nie było. ale wczoraj jedynki się posypały praktycznie z góry na dół za brak książek.

galeria- kilka obrazów, które mogłyby wisieć u mnie w pokoju na ścianie. fajnie wyglądają choć w sumie ciężko coś z nich w ogóle odczytać niby bohomazy ale jednak coś jest co przyciąga oko.

prawdopodobnie kroi się "biba" u Beaty. posiadówka. dawno z ludźmi się nie widziało i się za nimi tęskni. a do gimnazjum z miejsca by się wróciło. szkoda tylko, że tak to się rozmyło i że wszyscy widzimy się tak rzadko. stare czasy niestety nie chcą wrócić i nie omieszkam tu wspomnieć, że ludzie nazbyt się zmieniają.

dzień wagarowicza bez wagarów.

trufle to rodzaj grzyba, który rośnie pod ziemią.

bardzo nie lubię reklam na YT.

okulary są głupie.

pum-pu-pumba

zajebiście.. źle.

wtorek, 20 marca 2012

My life

...

myślenie nie zabija. od myślenia można się zabić. zaczyna się stopniowo, aż cały mózg zostanie zjedzony. tak właśnie jest.

nie wiem co powiedzieć.. ciężko cokolwiek ubrać w słowa. "życie to nie bajka" to chyba najtrafniejsze stwierdzenie. nic nie jest tak jak by się chciało. nie do ogarnięcia nic kompletnie. nic nie obchodzi. kompletnie. w moich czterech literach jest zbyt dużo. zbyt dużo..

niby nic. a jednak wszystko. niby nic, a jednak coś.

jestem nudna jak zeszłoroczny śnieg. tysiąc razy bardziej nudniejsza.

nawet nic do powiedzenia nie ma.

flaki z olejem.

...

wtorek, 13 marca 2012

Once When I Was Little

dziś 2 piosenki które słucham na okrągło. 2 które tkwią mi dopiero od dziś w głowie i których nie chcę przestać słuchać.. bo dają mi coś.. nie wiem co. nie wiem jak to nazwać. jedna na pewno energię. a druga, przywołuje wspomnienia, choć słucham jej dopiero od dziś. od paru godzin zaledwie.

chciałabym zamknąć się w swoim świecie.. tak na parę dni odciąć się zupełnie od świata. jedyne co wiem. to takie odcięcie. parę dni. zapewne minęło by zbyt szybko.. nie chciałabym, żeby ten czas zleciał mi wyłącznie na spaniu. spanie może być męczące. dawno nie przespałam tyle jak przez ostatnie 2 dni. bez dzisiejszego. i wciąż jestem zmęczona i boli mnie głowa..

wiosna idzie. tablica fb aż zaczerwienia się serduszkami ze zmian statusu na "w związku"

nie chce mi się nic a nic. a pójście jutro do szkoły oby nie było taką katorgą na jaką się zanosi jako że to środa. chciałabym sobie znowu chociaż przespać praktycznie cały dzień. teraz to tylko byle by przetrwać...

dziś mimo wszystko jakoś bez weny..

Naturalnie, że nie przestałam Cię kochać. czasem już tylko wątpię we wszystko.

czwartek, 8 marca 2012

Rolling in the deep

nawet zrobiłam zadanie z matmy. może dlatego, że było tak banalne. ale sam fakt, że już mam je zrobione, dziwi mnie.

nie wiem czy to dobrze. czy źle. bez względu na to chcę pisać, chcę choć trochę tego okropieństwa wypuścić z klatki. nie wiem jak to jeszcze się skończy. zobaczymy. mam nadzieję, że wyjdzie przystępnie...

w sumie to powinnam już iść spać. powinnam w snach zbierać pomysły. powinnam iść spać bo godzina 7.10 na mnie już czeka..

dziwnie mi jest.. naprawdę dziwnie.. nie lubię tego.. brzuch wciąż trochę mnie boli. da się przeżyć. a czasem nawet o nim zapominam. w myślach stwierdziłam dzisiaj, że czwartkowa sala biologiczna działa na mnie niekorzystnie. zaczyna mnie w tedy boleć głowa.. dziś wyjątkowo nie brałam tabletki.. przydała by mi sie wreszcie przerwa od tabletek. bo dzień w dzień brać nie jest dobrze.

Fikcja, którą przeżyłam.

środa, 7 marca 2012

Je veux

dzisiaj środa.. byle by przetrwać i byle by geografia jakoś poszła. nie tylko mi ale i każdemu. dlaczego środy są takie okropne. nikt ich nie lubi. ale jak już "środa minie, tydzień zginie".

chciałabym nie zapominać o blogu. bo czasem wracam do poprzednich notek. ale tak jakoś się zawsze składa, że albo w ogóle nie pamiętam o nim, albo przypominam sobie o nim jak by już pasowało schodzić z kompa.

o kurczę. po raz kolejny moje "śmieci" mnie zaskakują. i to w miłym tego słowa znaczeniu. przeszukując torebkę znalazłam ponad 10 zł. a skąd się tam wzięły to nie mam zielonego pojęcia. takie drobiazgi ale jak cieszą... jeszcze tylko byle bym znalazła łańcuszek.. pamiętam jedynie tyle, że go gdzieś dawałam żeby mi się nie zgubił.  a teraz nie pamiętam gdzie.

najchętniej nie szłabym do szkoły. posiedziałabym sobie w domu. i poleniuchowała. ferie nie nasyciły mnie wystarczająco.

mam ochotę na coś szalonego. na kawę mrożoną. żeby pójść na przekaźnik, żeby było ciepło, jakiejś zmiany. żeby kupić buty, lakiery do paznokci, mieć wolny dom na cały dzień i całą noc. spacer taki długi. o dziwo chciałabym zrobić w całym moim "bałaganie" przystępny porządek. wymienić część garderoby. namalować coś co mnie zaskoczy i oszołomi, tak po prostu poświęcić się temu. chciałabym znaleźć pomysł by ... tak by nie był "kradziony.", iść do fryzjera. zacząć się lepiej uczyć. może dość już na teraz tego wymieniania...

trzeba powoli zbierać się do szkoły... byle tylko szybko i miło minęło. i oby chłopakom obyło się bez większego przypału.. było by miło...

zacząć wszystko od nowa...

poniedziałek, 20 lutego 2012

Somebody that I used to know

to tak do poprzedniej notki; po labie był mały przypał. taki ciut ciut. ale mimo wszystko było zajebiście.

nie mam siły. wymiękam. tak to już połowa ferii.. a ja sobie dziś wymyśliłam testowanie strony z darmowymi listami. napisałam jeden, ale się skasował. a że jestem uparta więc napisałam drugi, ciut różniący się od poprzedniego. ale ten przynajmniej oczekuje na wysłanie.

dziś jest na styl Alicji w Krainie Czarów.
nie wiem czy to już pisałam ale nawet chociażby to się powtórzę, że lubię chodzić do dziadków. lubię tam pić herbatę a dziś było wyjątkowo ciepło a do tego smacznie. ale i tak mnie nosi na sałatkę z zupek chińskich. podejrzewam, że zachciankę zaspokoję w tym tygodniu.

nieogar. lenistwo. filmy. piżama. spanie ile się podoba. obiady nawet smaczne. książki. jeszcze raz filmy. i jeszcze dużo innych bardziej przyziemnych rzeczy, jak i tych bardziej wybujałych na styl daydreams and dreams. ostatnio nawet ich sporo. przeróżnych. ale i tych, które zaciekawiają mnie w 100%. a to rzadkość.



Koło mnie nadal jest miejsce wolne. Wolne jak wolne, bo zarezerwowane dla Ciebie.