ile razy za dnia ze śmiercią z kosą mijam się w drzwiach.? ile to razy powinnam mieć już głowę odciętą.? a ile to razy ktoś podłożył mi nogę, a ja nieświadomie ją przekroczyłam.? jak to możliwe, że tak się dzieje.? igranie ze wszystkim...
Bolesław Leśmian- Dwoje ludzieńków
Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie,
O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie.
Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania
Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.
Nie widzieli się długo z czyjeś woli i winy,
A czas ciągle upływał - bezpowrotny, jedyny.
A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie,
Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!
Pod jaworem - dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie,
Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.
I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu,
Bez łzy szczęścia, bez jednego uśmiechu.
Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,
I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!
Chcieli się jeszcze kochać poza własną mogiłą,
Ale miłość umarła, już miłości nie było.
I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga,
By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.
Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata,
By wrócić na ziemię - lecz nie było już świata.
i wskoczą również buty- marzenie. gdybym miała więcej kasy poszłabym do sklepu i kupiła więcej par butów...
niczym krew żylna i tętnicza..
em.. nie przechodzisz obok mnie całkiem obojętnie... wiem, że nie. ale i tak nie umiem tego nazwać...




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz