sobota, 28 kwietnia 2012

Never let me go

można choć trochę więcej wycisnąć z życia.? mówić można, że nie osiągalne. nie osiągalne to wszystko. nieosiągalne jest to właśnie szczęście. wynikające z emocji. ze stanu emocjonalnego. szczęściem może być również zwykły fart. ile razy się było pięć centymetrów od śmierci.? ile razy znalazło się grosika do góry orzełkiem.? ile razy jadąc na rowerze jednak utrzymało się pion, mimo zawirowań nie tylko kół.? ile razy przez przypadek trąciło się najukochańszą osobę.? wspominać można. ale nie da się zliczyć. posumować. może i to fart ale również zawarte jest w nim trochę szczęścia. tego emocjonalnego. lecz tego nie dostrzegamy, nie pojmujemy. a czasem to więcej niż cud.

ile razy za dnia ze śmiercią z kosą mijam się w drzwiach.? ile to razy powinnam mieć już głowę odciętą.? a ile to razy ktoś podłożył mi nogę, a ja nieświadomie ją przekroczyłam.? jak to możliwe, że tak się dzieje.? igranie ze wszystkim...

Bolesław Leśmian- Dwoje ludzieńków
Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie,
O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie.

Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania
Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.

Nie widzieli się długo z czyjeś woli i winy,
A czas ciągle upływał - bezpowrotny, jedyny.

A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie,
Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

Pod jaworem - dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie,
Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.

I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu,
Bez łzy szczęścia, bez jednego uśmiechu.

Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,
I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

Chcieli się jeszcze kochać poza własną mogiłą,
Ale miłość umarła, już miłości nie było.

I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga,
By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.

Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata,
By wrócić na ziemię - lecz nie było już świata. 


i wskoczą również buty- marzenie. gdybym miała więcej kasy poszłabym do sklepu i kupiła więcej par butów... 





          Malinkowe....


                niczym krew żylna i tętnicza..





em.. nie przechodzisz obok mnie całkiem obojętnie... wiem, że nie. ale i tak nie umiem tego nazwać...

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz