niedziela, 10 kwietnia 2011

lonely

wydawało mi się, że dodawałam posty. nie tak dawno. myślałam że ostatni post jest z czwartku. dziwne. chyba, że się nie zapisały? nie wiem. może mi się tylko wydawać. ale zgubiłam już tą rachubę. może faktycznie tyle nic nie pisałam. więc chyba zostawię środę i czwartek po prostu bez niczego. pamiętam urywki. w sumie można by było napisać coś więcej. ale będzie krótko i na temat środy.- miłe zaskoczenie.

przechodząc do piątku. dla mnie było świetnie. podoba mi się taniec renesansowy. a polonez jest pięknym tańcem. przez to całe tańczenie zapragnęłam jeszcze bardziej chodzić na jakieś dodatkowe lekcje... chciałabym rozładować gdzieś swoją energię w pozytywny sposób. zazdroszczę tym co to robią. to jest naprawdę coś niesamowitego. jest to coś pięknego. i tego wszystkiego nie da się tak po prostu opisać. to się wewnątrz czuje. ale chyba mogę tylko o tym marzyć..

kot. a właściwie taki młodszy kotek. nie całkiem mały. wyleciał na drzewo przez tego psa, który go wystraszył.. biedaczek później nie mógł zejść. zwabiony nawet dał się pogłaskać. był taki fajny... niestety trzeba było go zostawić...

coraz gorzej z ocenami. angielski to jest przegrana bitwa na całym polu. nie wiem. już nie wiem jak za to się wziąć. bo tak naprawdę nie chce mi się. lenistwo ogarnęło mnie z każdej strony. a jak mama się dowie. to nie będzie najlepiej. ją nie będzie interesowało, że takie oceny ma większość naszej grupy. trochę się tego boję...

dzisiaj było sprzątanie wykańczające jest to. najgorsza rzecz jaka może być. zrób to zrób tamto. idź po to. to jest źle. to popraw. to było sprzątane?! wykręcałam się jak tylko mogłam. czeka mnie jeszcze sprzątanie w półce z książkami i ciuchami. ale z tego mam zamiar się wykręcać przez parę dni. choć na sprzątanie ciuchów coraz większa ochota mnie nachodzi. ale to dobrze. bo jak będę miała ochotę zrobię to szybciej i lepiej. a to jest ważne. na półkę z książkami nigdy nie miałam ochoty. i nigdy mieć nie będę. cieszy mnie to, że i tak już tyle jest wysprzątane. i że w najbliższym czasie nie trzeba będzie tego robić. ogólnie zmęczenie mnie dopada a przez ostatnie 3 dni boli mnie brzuch. to nie tyle mnie bardzo boli co jest męczące i przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu...

Chciałabym przed Tobą wytańczyć moją miłość do Ciebie. i tak naprawdę chciałabym, żeby nikt na mnie nie patrzył w tedy, oprócz Ciebie... żeby nikogo innego tam nie było...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz