niedziela, 13 marca 2011

dance

można było się pośmiać. "będę pierwszy, będę pierwszy!" czyli mistrzowski bieg po schodach. chrząknięcia, ochy, achy. jak ja to wszystko lubię. bo robi się to na luzie. dziś było dość dużo chodzenia.

jutro chyba po południu Kuba przyjdzie. ale raczej tylko na chwilkę, nawet nie mam siły z nim gadać. to nie dla mnie. ogólnie męczące.

wczorajsza młodzieżówka, a raczej droga krzyżowa była bardzo fajna. i to co było przed nią, w trakcie i po. najbardziej lubię gdy gasną światła. mimo ciemności czuję się bezpieczna. lubię zamknąć oczy i śpiewać, i słuchać. chciałabym żeby młodzieżówki były częściej. o kurcze, zapomniałam że jutro gorzkie żale. z Kubą umówiłam się na 17. jak coś to się przełoży. na wcześniej albo później. zobaczymy jutro, wszystko zależy od tego na którą pójdziemy.

w któryś dzień po szkole chyba się wybiorę na przekaźnik. myślałam, że pójdziemy tam dzisiaj. ale się nie dogadałyśmy. no ale nic. zaczyna już być tak ładnie. więc będzie można częściej wybywać z domu nie oglądając się na pogodę. jeszcze jest mokro wszędzie a trawa nie jest taka jaka powinna być. nie jest soczyście zielona. ale pierwsze powiewy wiosny już przybyły. a i nawet pierwszy motylek leciał. teraz czekam na pączki kwiatów. i na te wszystkie inne cuda.

To przecież wiejący wiatr pcha mnie do Ciebie. Szkoda, że nie jestem na tyle mała żeby uniósł mnie w powietrze. W tedy tak szybko znalazłabym się obok Ciebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz