piątek, 11 marca 2011

obłęd

dziś ten dzień który najchętniej bym wycięła z życia i wkleiła poprzedni lub kolejny. wykańczające jest to zwijanie się z bólu. ale cóż poradzić. już za chwilkę przyjedzie kolejny. wszystko mija zbyt szybko. nawet czasem nie zdążę mrugnąć okiem. ale tak już jest. i nikt ani nic tego nie zmieni.

myślę, że teleportacje nigdy nie znajdą miejsca w świecie realnym. to nawet nie jest trudne. po prostu to nie jest wykonalne. mogę się mylić i za kilkadziesiąt lat każdy będzie mógł się prze teleportować. ludzkie ciało to nie wiązka promieni. to nie fale.

jutro już piątek. przed chwileczką był przecież. i kolejny dzień i następny. nie chce się wierzyć. a życie jest wciąż kruche i trzeba myśleć o tym że jutra już może nie być i wschodu słońca gdzieś może być brak. tak trudno jest czasem uwierzyć, że człowiek umiera. 

Zatłoczone miejsce. Gdzieś Ty, gdzieś ja. Wciąż wołam Cię szeptem.
Fruną myśli, że może już czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz